niedziela, 4 czerwca 2017

Legendy miejskie.



Czasy się zmieniają, ale nadal istnieją legendy, które przyprawiają o gęsią skórę i dreszcze. Mowa o legendach miejskich, których fenomen nie słabnie, a jedynie ewoluuje wraz z postępem. Dziś legendy miejskie przenoszone są drogą elektroniczną jako wirus choćby słynny wirus Czarnobyla. Postanowiłam więc przy przypomnieć kilka najciekawszych albo tych, które umie wywołują nadal strach.

Kiedyś, straszono czarną wołgą, która jeździła po Polsce i porywała dzieci na krew i organy, ile w tym prawdy nikt nie wie, ale rodzice mieli, świetny argument byśmy sami z własnej nieprzymuszonej woli siedzieli, w domach. Do tego trzeba dodać tatuaże z gum czy klej pod znaczkami pocztowymi nasączony narkotykami, co miało powodować w późniejszych latach uzależnienie tych dzieci. Dziś wydaje się to śmieszne, ale kiedyś ?


Ze straszniejszych legend będzie opowieść o dziewczynie, która została pochowana tydzień przed swoimi osiemnastymi urodzinami i obudziła się w trumnie, ale mało tego wygrzebała się z dwumetrowego grobu o własnych siłach, czy też o panie młodej, która kupiła używaną suknię ślubną, a gdy umarła po weselu wkrótce okazało się, że zaraziła się trupim jadem, a ową suknię ściągnięto z innej martwej kobiety, która została w niej pochowana.

Ale jeszcze tak dla przypomnienia każdy wie, że mydło było robione z Żydów, a moja babcia jeszcze długo po wojnie w to wierzyła, tak jak i sprzedaż na targu mięsa z ludzi, choć niestety był, to fakt to obrosło to taką legendą, że życzę smacznego.
Moda na chińskie jedzenie też nie uszła naszej uwadze, legenda głosi, że serwowali, oni swoim klientom psie mięso łapiąc, bezpańskie psy i mając wtyki w schroniskach i u hycli, dobry piesek nabiera wyjątkowego znaczenia.

Przejdźmy może bliżej współczesnych czasów, słynne słoneczko, w które grali gimnazjaliści, przy okazji zapładniając kilka swoich koleżanek. Czy też, o nowej maturze, do którego klucza do swojego wiersza nie potrafiła znaleźć wybitna poetka Wisława Szymborska.
Niedawno przyszedł czas na kolejną grę, a mianowicie Niebieskiego wieloryba. Sieje, on podobno spustoszenie w umysłach skłaniając, do masowych samobójstw.



Legendy miejskie ewoluowały, a niektóre żyją do tej pory, kiedyś przekazywane ustnie dziś, za pomocą Internetów.

Ewa Kalina

1 komentarz:

  1. Te legendy mają coś w sobie. Dzieci chętnie słuchają, ten dreszczyk jest niesamowity, dopóki w łóżku nie zamkniesz oczu przed snem.

    OdpowiedzUsuń