niedziela, 25 czerwca 2017

Czy FABRYKI MAGISTRÓW są potrzebne ?


Pytanie, które zadaje sobie każdy świeżo upieczony absolwent szkoły wyższej, ja również je sobie zadałam. Po dłuższym zastanowieniu jestem przekonana, że szkolnictwo wyższe zostało kilka dekad za obecnymi potrzebami pracodawców, może to jest powód niedoceniania świeżych magistrów.

Najdelikatniej ujmując, wielu pracodawców ma, w nosie dyplom, obecnie szkoły wyższe tworzone na prędze otworzyły więc fabrykę magistrów, chciałeś, przechytrzyć system to masz. Dlatego może pracodawcy są mniej ufni, jeśli chodzi o papierkowe wykształcenie, a bardziej zależy im na umiejętnościach praktycznych. Bo te śmieszne praktyki studenckie mają się nijak do rzeczywistości.

Bardzo ważny temat, wykładowcy, zamiast skupić się na nauczaniu, oni wolą, inwestować w swoje głowy wciąż się doszkalając, habilitując, chcą być oraz wyżej w hierarchii. A studenci to ta szara masa, która jest zbędnym elementem, ale niestety potrzebnym do ich egzystencji.

A wiecie, dlaczego liczba studiujących wciąż maleje, nie to nie wynik demografi, po prostu ludzie widzą to gołym okiem. Po liceum trafiasz na staż, a jak masz, szczęście dostajesz, stałą pracę i miano referenta po kilku szkoleniach. A po studiach za bardzo nie wiadomo co z tobą zrobić, bo niby papier masz, ale nie potrafisz w zasadzie nic konkretnego.


Przedstawię to wam na moim przykładzie, ja studiowałam i przez pięć lat biegałam, za autobusem żyjąc za 400 zł stypendium, moi rówieśnicy w tym samym czasie poszli do pracy, wyjechali za granicę, mieli w końcu dużo czasu. Po ukończeniu studiów szukałam pracy, gdy oni mieli Ciso stałe prace albo nawet firmy, ja zaczynałam od zera tylko z deficytem pięciu lat. Zaczynając pracę jak każdy do ksera i drukarki Ta dam.

Ja nie będę nikomu odradzać studiów broń mnie bóg, ale dziś dyplom stracił na ważności niestety.


Ewa Kalina

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz