poniedziałek, 6 lutego 2017

Typy SELFI.


Zdjęcie twarzy kojarzyło mi się do niedawna z dwoma opcjami, zdjęciem legitymacyjnym lub pośmiertnym popiersiem przyklejanym do grobu dla potomnych. Nastały jednak czasy, w których nawet dzięki selfi można zostać gwiazdą Kim K., a mało tego napisać książkę na ten temat. Nieprawdopodobne, a jednak. Obecnie selfi jest tak powszechne, że przynajmniej każdy z nas zrobił je choć raz i wstawił do publicznej oceny, są jednak takie jego typy, które szczerze odradzam.

Klasyka gatunku i żenady, a mianowicie selfie przy kiblu, może pokusić każdego od zwykłych zjadaczy chleba po gwiazdy. Więc proszę, was uważajcie, przy takich toaletowych eksperymentach, od higieny po rekwizyty tam będące, żeby nie okazało się, że sedes zrobi większą furorę od was samych.

Mój ulubiony typ, aż dostaję gęsiej skórki, selfi tuż przed tym, jak jego wykonawca będzie, martwy, spadając, w przepaść. Naprawdę czasem nie warto ryzykować bycie martwym czy stanie się kaleka dla kilku lajków więcej, choć nie jestem pewna. 

Mój kolejny faworyt, selfi tuż po katastrofie, wypadku samochodowym czy innym zawirowaniu losu. Ja wiem, że nasza twarz tuż przy rozbitym samochodzie, z którego wystaje, zmiażdżona ręką na pewno przykuję, uwagę żądnego krwi fana, ale bez przesady. Choć nie wiem, czy to znieczulica, czy ta niepohamowana chęć zaistnienia.

Ostatni krzyk mody, selfi z porodówki, w roli głównej nieodcięty noworodek od matki i ta wijąca się pępowina, cud narodzin przeszedł moje najśmielsze oczekiwania.
Kobiet zawsze chciały oszukać naturę a może tylko potencjalnych partnerów, czyli słodkie selfi tuż po obudzeniu, bo w końcu każda z nas budzi się rano z ułożonymi włosami, różowymi policzkami, aż miło popatrzeć, do czego jesteśmy się w stanie posunąć dla mężczyzn.

Młodzi kierowcy odkryli świetny sposób na przedwczesną śmierć, selfiaczek za kierownicą oczywiście podczas jazdy, i wszystko w porządku jak sam zginie, gorzej, gdy są postronne ofiary.

Oczywiści trzeba konieczni pochwalić się swoja nową ofiarą, chłopakiem, gdy zmiana statusu na zajęty nie wywoła zamieszania, na jaki czekałyśmy czas na grubszą artyrelię, a mianowicie wspólne selfi, cóż za słodycz i wszystko tylko po to by każda potencjalna konkurentka wiedziała, że nie ma szans.


Dorzucę jeszcze selfi z wakacji, ale nie dlatego że cieszysz się, że wydałaś kupę kasy na wyjazd, ale żeby upewnić się, że wszyscy na pewno wiedzą, że
 jesteś na urlopie a wszyscy, pozostali muszą, puchnąc z zazdrości i gorąca w pracy.

Nie mogę pominąć zacnego selfi z dziubkiem, które królowało w mediach społecznościowych, choć nie wiadomo, dlaczego, bo na pewno nie podkreślało urody.
Ode mnie to tyle na temat mody na selie

Ewa Kalian

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz