poniedziałek, 7 listopada 2016

Uzależnienia XXI wieku.

Uzależnienia XXI wieku.


Staliśmy się niestety społeczeństwem chronicznie uzależnionym, lecz są to niestety uzależnienia które, w pełni akceptujemy, a może się do nich przyzwyczailiśmy, i troszeczkę przyłożyły się do tego media.

Pracoholizm nie jest co prawda wymysłem naszych czasów, choć znana polakom od lat z cyklu 300 % normy, człowiek z marmuru. Utrwaliły w nas przekonanie, że musimy długo i ciężko pracować. Więc jeśli Ty spędzasz po 200 godzin tygodniowo w pracy, to się nie przejmuj, o ile twoja praca jest produktywna i przybliża Cię od celu to masz w zasadzie 52 tygodni więcej niż zwykły zjadacz chleba. Lecz przeważnie, niestety, nasza praca nijak się ma do zarobków, dlatego pracujemy więcej i więcej, bo chcemy po prostu przeżyć, nie żyć.

Pamiętaj nie daj się wykorzystywać, ja przez rok pracowałam po około 200 godzin tygodniowo, za tysiąc dwieście, choć lepsze stawki ma ochroniarz w biedrze. A co z tego najśmieszniejsze, ja miałam wyrzuty sumienia, że jeszcze za mało robię, za mała się staram.
Jeśli Ty trafisz na takiego cwaniaka, (szkoda mi czasu na określenie takiego człowieka), który będzie obarczał Cie mnóstwem zadań, a do tego będzie wciąż mu mało i mało, a Ty zaczniesz wyglądać jak cień siebie. To wstań i trzaśnij drzwiami, delikatnie mówiąc, ja tak zrobiłam, choć szkoda, że tak długo dawałam się manipulować i wykorzystać.

Co nas uzależnia, Internet, który przejął naszą rzeczywistość, a Matrix był wbrew pozorów filmem proroczym, zabierając dzieci z podwórka i nam ograniczając bezpośrednią komunikację. Bo łącze internetowe naprawdę bezpośrednio łączy się z mózgiem i uzależnia od pięknego, bogatego choć nierealnego świata.

Telewizja zawsze wydawała mi się uzależniającym diabelskim pudłem, choć myślałam, że tylko przed erą Internetu, jakże się myliłam. Któregoś pięknego wieczoru, chciałam przejrzeć ofertę jednej z platform, uwierzcie mi na słowo długa tam nie byłam, kilka lat. I wiecie co, nie podejrzewałam nawet, że telewizja to takie monstrum, tam było chyba ze kilkaset programów, ja stanęłam na etapie około setki, przewijałam, przewijałam bo oczywiście nic ciekawego nie było, tak zleciała mi kilka godzin. Bo wciąż chciałam zobaczyć więcej i więcej. Ot magia telewizji.

A do tego miałam gratisowe pranie mózgu, bo przecież świat jest taki zły, mordy gwałty, bomby, polityka. Strasznie odmóżdżające  przeżycie.Więcej swojej głowie tego nie zrobię.
Kupowanie jako nałóg, brzmi nieprawdopodobnie, bynajmniej dla dziecka PRLu, ale jest taka takie zaburzenie, a mianowicie zakupoholizm, który potrzebuje silnego zastrzyku endorfiny, uwalnianej właśnie poprzez zakupy. Nie powiem ciekawe uzależnienie, a centra handlowe coraz większe i piękniejsze.

Choć osobiście uważam, że to uzależnienie pojawiło się troszkę dzięki kartą płatniczym, to taka sztuczka oszukująca nasz umysł. Ja jednak wybieram, banknoty, niż debet na koncie.
I doszłam do końca moich przemyśleń, bo te wszystkie wynalazki, miały nam ułatwić życie, i tak w rzeczywistości jest, tylko, że to my czasem zatracamy się w wyborach i przez to uzależniamy,

Ewa Kalian

Zapraszam:


3 komentarze:

  1. Proponuję kartę płatniczą zamiast debetowej i problem zakupoholizmu znika ;)
    A tak szczerze, to wszystko zależy od osoby - niektórzy łatwo wpadają w nałogi, inni nie. To nie wina mediów tylko osobowości :)

    HEDONISTICAT

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, zawsze wszystko zależy od nas, choć jest kilka zmiennych które to potęgują i to na nich się skupiłam.

      Usuń
  2. A moim zdaniem największym współczesnym uzależnieniem człowieka jest prąd - w teorii można się bez niego obejść (tak jak bez telewizji i internetu), ale wyobrażacie to sobie w praktyce? Cały świat stanąłby na głowie.

    OdpowiedzUsuń