Pewnie
nieraz zastanawiał cię fakt, dlaczego jedni osiągają w życiu to, czego pragną, a
inni nie. Co decyduje o tym, że jedni osiągają szczyty, a drudzy się tylko im przyglądają?
Odpowiedź jest prosta, wszystko zależy od nas samych, tu nie ma innej
odpowiedzi, to my kształtujemy naszą rzeczywistość. Dlaczego tak się dzieje? Oczywiście,
że możesz szukać odpowiednich wymówek, ale prawda jest taka, że sam nie
chciałeś podjąć ryzyka, przykre i przerażające, ale niestety prawdziwe.
Zamiast usiąść i zacząć
pracować nad zmianą swojego życia i lepszą przyszłością, wmawiasz sobie, że
masz jeszcze dużo czasu, bo jesteś młody, musisz się wyszaleć, a czas nieubłaganie
mija. Później dochodzą obowiązki praca, rodzina i znów coś sobie wmówisz by nie
zacząć spełniać swoich celów. Co to będzie, gdy spłacisz kredyt, dzieci
podrosną, a dzień po dniu, a ty nawet nie ruszyłeś z miejsca?! Ponadto mając pretensje
do świata, że masz takie, a nie inne życie. Na emeryturę stwierdzasz, że jest
po prostu już za późno, bo, po co i tak kończysz swój żywot w ciągłym poczuciu
braku spełnienia.
Uważasz, że ktoś wybawi cię
z beznadziejnego położenia, zapuka do drzwi książę na białym koniu i porwie do
swojego pałacu. Myślisz, że świat się o ciebie upomni i wyzwoli ze smutnej
szarej rzeczywistości. No to muszę cię rozczarować, bo o 99% przypadków tak się
nie dzieje. Skoro tkwisz po pas w swoim bagnie to przepraszam, ale sam musisz
się z niego wydostać, bo jeśli nie, to będziesz zapadać się coraz głębiej. Pora
samemu poznać swoją wartość i nadać sens życiu, nie czekać na nikogo, bo z
pewnością się nie pojawi.
Za wszystko w życiu się
płaci, czasem, energią, pracą stresem to one prowadzą do sukcesu, ale gdy ty
chcesz prowadzić byle, jakie życie i dajesz z siebie minimum robiąc tylko to,
co do ciebie należy albo i tego nie, to, jakich rezultatów oczekujesz? Praca
nad marzeniami to wyrzeczenia, zaangażowanie, ale jak ty wolisz patrzeć w sufit
i nic nie robić ze swoim potencjałem to myślisz, że co się stanie. No właśnie
nic, będziesz tkwił tam gdzie jesteś i tyle.
Co bardzo kuriozalne, ale
można bać się sukcesu? Myślisz, że to niemożliwe, a właśnie, że tak, bo
przynosi on zmiany, wprowadza rewolucje w życie, stawia przed nowymi
wyzwaniami. A jak wiadomo spadanie z wysokiego konia boli najbardziej. Dlatego
wielu boi się w ogóle podjąć próbę i zawalczyć o swoją przyszłość właśnie,
dlatego, że boi odnieść tego sukces i zmian za nim idących.
Ta sama kwestia dotyczy
porażki, nie przeraża praca, wyrzeczenia, ale to jak sobie poradzą z porażką.
Co powie rodzina, przyjaciele, dlatego nawet nie podejmują próby, oddając życie
walkowerem, wolą to niż stracić w swoich oczach i oczach najbliższych czy
otoczenia. Ale niestety, każdy sukces jest okuty w porażki to jego nieodłączny
element, ale skoro się boisz to nie szukaj winnych i rozgrzeszenia.
Są jeszcze tacy ludzie,
którzy wymagają od życia dużo, ale nie chcą dać nic w zamian. Nie pracują, nie
rozwijają się, tylko chcą, wierząc w szczęścia albo, co najlepsze, że coś im
się od świata należy od tak. No niestety, bez ciebie i twojej pracy,
zaangażowania, nic twoim życiu się nie zmieni tego to możesz być pewien.
Zastanów się, co ciebie trzyma
i zacznij na tym pracować.
Ewa Kalina
Zgadzam się z każdym powyższym zdaniem. Tylko nie jest łatwo to wszystko przełożyć na konkretne działania... :)
OdpowiedzUsuń