poniedziałek, 21 listopada 2016

Jak wygląda zazdrość w związku ?


Jedni uważają, że zazdrość dodaje charakteru związkowi, inni, że, to brzydsza siostra miłości, która wciąż pobudza, nakręca na druga połówkę. Ale czasem zazdrość zalewa nasz mózg jadem i niczym Balladyna zabija swoją siostrę Miłość.

Jak zwykle zaczyna się niewinnie, od dużej ilości telefonów, SMS-ów, ememesów – wszystkie chwyty dozwolone. Pierwszy etap osaczanie, w końcu musisz wiedzieć o każdej chwili, którą spędził twój ukochany bez Ciebie. Choć na początku, niektórzy panowie mylą takie zachowanie z troską i opiekuńczością, to jednak na dłuższą metę takie spowiadanie się ze wszystkiego, okazuje się dość męczące. I wtedy zaczynie na się pierwszy bunt na pokładzie, twój ukochany będzie próbował oswobodzić się z wnyków, po prostu przestanie odpisywać na esemesy czy też odbierać telefon.

To Twoja zazdrość wejdzie na drugi level kontroli, zaczniesz odwiedzać go w pracy, albo sterczeć pod budynkiem, pod byle pretekstem, aby móc się spotkać. I wszystko znów będzie jak najbardziej w porządku, dopóki odwiedziny nie będą zbyt długie i częste, a twój Luby nie stanie się obiektem drwin w pracy.

T niepohamowania jednak chęć kontrolowania za wszelką cenę sprawia, że zaczynamy wymyślać coraz to nowsze sposoby. Wspólne hobby, no oczywiście a jakże mogłoby być inaczej, oczywiście, że razem biegacie, bo jakbyś mogła puścić go samego na trening, jogging po lesie, kategorycznie odpada, przecież tam pod każdym krzakiem, czyha naga, napalona kobieta. A w zasadzie już wszystko razem robicie, chyba daruję sobie wywód na temat trzepania telefonu i komputera w poszukiwaniu dowodu zdrady, to Chyba logiczne.

Na trzecim etapie zazdrości, zaczyna ona wychodzić na światło dzienne, jesteś jak tykająca bomba, wszystko może wywołać w Tobie atak szału. Choćby, twój facet sam z siebie kupił sobie koszulę, no chyba jakiś żart, pewnie chce się komuś spodobać. A gdy zmieni perfumy, no to możesz być pewna, że coś się dzieje. I choć jego tłumaczenie jest logiczne i sensowne, koszule kupił, bo ma spotkanie z szefem, a perfumy bu mu się spodobały. Ty jednak wiesz lepiej, wpadasz w szał.

Gdy ataki nie są jeszcze aż tak nasilone, to zawsze można je wytłumaczyć, miłością PSM czy kacem, i w ten sposób uśpić czujność ukochanego.
Przychodzi ostatni etap tego przedstawienia, w którym facetowi nic więcej nie pozostało, tylko ratować się ucieczką. Ty wciąż sugerujesz mu, że cię zdradził, ale gdy masz lepszy dzień, oskarżasz go i to w dość demonstracyjny sposób. Włączając w to trzaskanie drzwiami, krzyki płacz i Ciebie przypominającą ofiarę przemocy domowej, z zapłakaną buzią i rozmytym makijażem, choć tak naprawdę jesteś oprawcą. Potem jest jeszcze chwila ciszy, przeprosiny i znów atak.

I tak właśnie kończy się miłość, no cóż, ci pozostało, zapolować na kolejną ofiarę, której Twoja chorobliwa zazdrość będzie bardziej odpowiadać. A gdy urodzi się dziecko, to je będziesz kontrolować, i już inna ofiara nie będzie potrzebą, przez co najmniej dwadzieścia lat.


Ewa Kalina

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz