Kogo można spotkać w barze ?

Maje barowe życie rozpoczęło się dekadę temu, nie wyobrażam sobie innego miejsca na spędzenie piątkowego wieczoru. W barze widziałam naprawdę wiele, od latających ludzi, gdy schody okazywały się zbyt wąskie lub strome, to dla zawodowców, czy zawody w wypijaniu butelki złocistego trunku na czas kończąc rozbijaniem ich na głowie w imię oddania dla drużyny. Tak czy inaczej, uważam się za barowego człowieka.

Bary wbrew pozorom przyciągają do siebie konkretne typy osób, które można spotkać jak polska długa i szeroka. Zacznę od stałego bywalca, dla którego bar stał się drugim domem, dziwne, że tam nie pracuje, ale na pewno powinien płacić czynsz. Wszyscy bardzo dobrze go znają lub kojarzą to taki typ włóczykija, zawsze jest dla niego miejsce.

Czas na gwiazdę rocka, alkohol często zmienia ludzi, albo wtedy wychodzą ich skryte marzenia właśnie o śpiewaniu i mimo usilnych starań jego znajomych ten nie daje za wygraną, Rysiu Riedel reinkarnował i właśnie śpiewa dwa stoliki dalej „Czerwony jak cegła’’ a zrozpaczonym przyjaciołom nic nie pozostaje tylko zabrać gwiazdę i wyjść.

Często spotyka się młodych duchem czterdziestolatków, którym żony pozwoliły wyjść na piwko z kumplami, przebierają się wtedy w swoje ubrania sprzed dwudziestu lat w zależności, do jakiej subkultury należały, Skinów czy rockowców. I wspominają stare dobre czasy, gdy jeździli do Jarocina czy też zatrzymywali pociągi z kibicami znienawidzonego klubu koktajlami Mołotowa. Aż łezka się w oku kreci.

Są jeszcze dwa typy osobników, których należy omijać, pierwszy to podrywacz, który atakuje swoje ofiary przy barze a ilość blizn i odcień oka świadczą o tym, że nie raz dość dosłownie zazdrości partnerzy owych pań tłumaczyli mu gdzie jego miejsce, ale ten nic sobie z tego nie robi, wciąż próbując. Choć jak mówią, motywatorzy jak nie spróbujesz, to się nie dowiesz i on ślepo podąża za tym hasłem.

Nie każdy człowiek jest stworzony, by korzystać z używek, niektórym odbija palma, widać tę chęć krwi w jego oczach, ale nasz chojrak nie jest idiotą, dziwnym trafem wybiera słabszych od siebie, ale mam nadzieje, że się kiedyś przeliczy.

Oczywiście przed barem toczy się równoległe życie, staja tam przeważnie przemili ochroniarze i palacze. Są to osoby, które nic nie łączy oprócz miejsca pobytu, ale te śmiech świadczą o tym, że obcy ludzie mogą świetnie się razem bawić.

Na zakończenie pozdrawiam wszystkich Barowiczów.


Ewa Kalina

Komentarze