czwartek, 6 lipca 2017

Mordercy przyszłości.


Z pewnością nie raz zastanawiałeś się jak to dlaczego komuś się udało, a tobie wciąż nie. Odpowiedź jest banalnie prosta, masz w głowie morderców, którzy mordują twoją przyszłość i już w zalążku ją zabijają, tym samym nie dając się jej narodzić. Znasz tych zabójców z imienia, wiesz, jak wyglądają, ale nie do końca rozumiesz, jak niszczą twoje życie, bo dopiero to właśnie przyszłość przyniesie żal, że się za późno zareagowało.

Pierwszym z nich jest leń, który doczekał się nawet pieśni na swoją część, ten pierwszoplanowy morderca robi krzywdę przyszłości dosłownie w białych rękawiczkach, po pracę zamienia w rozrywkę i przyjemność. Czy to nie smutne że, marzenia zostają zaszlachtowane po cichu podczas oglądania ulubionego serialu, czy przeglądanie kotków w Internetach?


Obok lenia stoi czekanie na idealny moment, na cud, mannę z nieba, czy na znak jak chcesz, tak to nazwij, ale uwierz mi na słowo, nigdy taki nie nadejdzie, choćbyś myślał, marzył, to jak nie zaczniesz, pracować to taka chwila w życiu się nie zdarzy no, chyba że w filmach. I tak twoja przyszłość zostanie zamordowana przez czekanie, chcesz, to czekaj, tylko czy wiesz na co.

Trzecim zabójcą jest dostosowanie się do ogółu, po prostu społeczeństwo nie lubi ludzi wyróżniających. Dlatego snują te żałosne teorie, gdy ktoś ciężką pracą odniesie sukces, o spadkach z Ameryki, wpływach dawaniu d., tylko żeby ulżyć sobie.
Zastanów się, czy chcesz być jak oni, zaprogramowanym jak maszyna, bo przecież, po co się starać i zasuwać lepiej pograć w grę i napić się piwa.

Musisz w końcu sam być ze sobą szczery i już na starcie odpowiednie sobie na pytanie, czy masy w sobie tyle siły, aby przetrwać te wszystkie kpiny, spojrzenia, bo bycie odmiennym, innym nie jest tolerowane.

Oto moim zdaniem najwięksi zbrodniarze marzeń jak widać, nie jesteś nią ty sam, ale i często otoczenie, ale jestem przekonana, gdy pokonasz, ich wszystkich dojdziesz, do upragnionego celu i twoja przyszłość będzie taka, jaką pragnąłeś.


Ewa Kalina

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz