Czas na dietę !!


Idzie wiosna, nieubłaganie zbliża się czas, w którym my kobiety zrzucamy futra, regularna depilacja zacznie być obowiązkowa, wietrzymy szafy i sprawdzamy, co z ubiegłego letniego sezonu jeszcze się przyda.
No przynajmniej ja przeżyłam mały szok, a może to już starość, mój delikatny jak sobie wmawiałam, przyrost wagi zaczął mieć duże znaczenie w stosunku do rozmiarów.

Nie mam, już delikatnie umięśnionych pleców o brzuchu nie wspomnę, moje podziwianie się przed lustrem skończyło się wybuchem płaczu. Mimo tego, że chodzę, na siłownię to przyszedł, jednak czas na drastyczny krok, czyli dietę.

Nawet przez myśl mi nie przeszło, że poszukiwanie odpowiedniej diety może przyprawić o zawrót głowy połączony ze ślinotokiem. Poszłam więc do księgarni, które w tym okresie są wręcz oblegane przez przerażone kobiety, które pragną dzięki diecie doprowadzić się do stanu wyjściowego. Genialne koncepcje na najbardziej modne diety tego sezonu znikają z półek w magiczny sposób.

Stwierdziłam, że i ja tak zrobię, ale, jak zwykle po swojemu, zakupiłam więc dziesięć różnych misternych diet i dostosowałam do swojego dość aktywnego trybu życia.
Tak wiem, nie jestem, dietetyczką, ale zaryzykuję, skomponuję dietę po swojemu i mimo moich obaw nie trwało długo. Po prostu wybierałam z każdego z tych poradników jeden dzień, który najbardziej mi odpowiadał, omijając kilkudniowe głodówki o wodzie. Nie wiem, czy to dobrze, czy nie ale idę na żywioł. A nie próbujcie tego sami w domu chyba, że na własną odpowiedzialność. Ok dieta na najbliższy tydzień skomponowana. Zobaczę czy przeżyję.


Czas na zakupy, mozolnie idąc, między półkami wybierałam, tylko produkty z listy i nic poza tym, dla mnie to nowość, ale aż tak nie bolała. Kolejną sprawą, którą musiałam, załatwić było, wyrzucenie wszystkiego z domu co było spoza listy, zapasy słodyczy rozdałam koleżanką, tak jak i kolekcie alkoholi nic przecież nie może przeszkadzać mi w zdobyciu upragnionej wagi.

Powoli przyzwyczajam się do nowych smaków i gotowania, zgodnie z listą wiszącą na lodówce. Po tygodniu nie jest, źle czuję, się żywsza i taka lżejsza.
A co do weekendowych wyjść znalazłam na mieście dwie knajpy z jedzeniem wegetariańsko wegańskim szczycącym się używaniem wyłącznie przygotowywaniem potraw z naturalnych składników, namawiając, na nie moich znajomych więc nie jest, źle.

Ponadto moją motywację stanowi przytwierdzone również do lodówki ciało modelki, które chcę mieć z moją twarzą, które mnie niesamowicie nakręca.
Powodzenia z dietami lato idzie.

Ewa Kalina

Komentarze