wtorek, 29 listopada 2016

Rzeczy, których nie znoszę.



Każdy z nas jest inny, zdaję, sobie z tego sprawię i kiedyś myślałam, że jestem osobą, której nic nie przeszkadza i wszystko toleruje, o ile nie wchodziło w moją czasoprzestrzeń, niestety z biegiem lat dostawałam po tyłku, często nie ze swojej winy. Dlatego postanowiłam wyeliminować niektóre osoby bądź sytuacje, które doprowadzały mnie do płaczu i nadszarpniętych nerwów.

Na pierwszym miejscu uplasował się wampir energetyczny skrzyżowany z ofiarą losu, który swoim zrzędzeniem i rozpaczaniem zabierają mi moją energię i motywację. Spotykając taką osobę, tydzień wyjęty z życia, bo temat znów kręci się wokół jej nieszczęśliwego życia, bo przecież trzeba mieć znajomości, by coś osiągnąć, albo być żoną, córką, kochanką miliardera. A ona urodził się nie w tym kraju, systemie, wszyscy dookoła są winni. Postanowiłam pozbyć się takich osób z mojej przestrzeni, bo nie dość, że odbierały mi zapał to i chęć do czegokolwiek. Masakra.

Od razu przejdę do klasyka gatunku, z cyklu, „co ludzie powiedzą ?”. Interesowanie się czyimś życiem, weszło nam tak w krew, że pierwsze słowa po przekroczeniu progu brzmią, a Iksiński ma, zrobił, kupił. A gdyby tego jeszcze było mało, zamiast pracować tyle, co Iksiński się starać, przypisujemy mu łatkę oszusta i złodzieja. Bo przecież w Polsce nikt przecież nie może dorobić się uczciwych pieniędzy ciężką pracą przecież ?! Naprawdę nie wiem, kto poprzestawał w głowach tak wielu osobom, robiąc taki burdel. Po prostu niektórzy nie umieją żyć własnym życiem, przykryci przeświadczeniem, że nie wolno wystawiać czubka nosa poza szarą masę „bo co ludzie powiedzą ?! A jak już się staramy i oderwiemy, od tych bredni to wychodzimy na oszustów i złodziei. Bo przeważnie boimy się zaryzykować, Bo co ludzie powiedzą ? Czasem mam wrażenie, że polska to nie tylko kraj, ale i stan umysłu.

Wróćmy może na polskie drogi, kierowcy, ludzie za kierownicą zmieniają się w monstra, trąbią, kiwają, krzyczą, kiedyś się tym bardzo przejmowałam, denerwowałam Mam prawo jazdy kilka lat i naprawdę w miejskiej dżungli poruszam się poprawnie, świadczą o tym zerowy licznik punktów i brak nawet stłuczki. Wsiadając, za kółko zmieniłam taktykę, już się tak nie przejmuję, proposty olewam pajaców, obojga płci. Trąbi, a proszę bardzo twój samochód twoje prawo, podjeżdża centymetr pod zderzak, spoko ja mam czas, ruszę chwilkę później. Ja nie jestem ani złym kierowcą, ani złośliwym, ale nie lubię idiotów na szosie, a przy okazji świetnie się bawię, gdy ten z samochodu obok zmienia kolor.

Horrorów również nie lubię, mam tak od zawsze, dla mnie ten gatunek mógłby w ogóle nie istnieć, wszystko oparte na jednej konwencji, duchy, żywe trupy, monstra czy też psychicznie chorzy, a wszyscy mają jeden cel, zemścić się, zabić, opcjonalnie zjeść najpierw nabijając na hak. Po prostu boję się i czuje, że to coś za mną chodzi – swoją drogą świetny horror, polecam.

Z grubsza są to rzeczy, których nie lubię lub, na szczęście to ja decyduję czy je toleruje, czy też usuwał z mojego życia.

Ewa Kalina
Read more

niedziela, 27 listopada 2016

Pasażerowie komunikacji miejskiej.


Przez trzy lat studiów, codzienne dojeżdżałam autobusem na uczelnie, taki transport w tamtym okresie wydawały się najbardziej ekonomiczne i wygodne, choć co prawda moja cierpliwość i nerwy często były wystawiane na ciężkie próby. Począwszy od gazu łzawiącego, rzuconego do autobusu na ratunek przed kanarami, po zaczepki podpitych facetów. Udało mi się jednak przeżyć, a czasem nawet prawie zapomnieć o tych traumatycznych przeżyciach. Choć niestety z powodu małej awarii samochodów, tak twierdził bynajmniej mechanik, która trwała miesiąc, bo majster wciąż miał nadzieje, że znalazł przyczynę, zanim tam nie wpadłam i nie zabrałam mojego samochodu od tego rzeźnika, ale to już na inny wywód.

Czar wspomnień o podróży komunikacją miejską trwał 20 dni i wszystko jak za sprawą czarodziejskiej różdżki wróciło. Klasyk, brudna, mokra torba na siedzeniu, żeby jej chyba zimno nie było, a jak się spytasz, czy można usiąść, to albo ta osoba wcale nie zareaguje, traktuje cię jak powietrze, albo spojrzy, zmierzy i odwracając się do szyby, kurczowo trzymając rączkę tory. O ile nie zacznie ryja drzeć, że nie widzisz, że zajęte, choroby psychiczne mają coraz więcej sprzymierzeńców.

Przekupy w modnym kapelusikach, po porannej mszy, ja tu nie mówię o zwykłych macherkach, ich nie stać na takie stroje. Są to panie tak po 60 w białych rękawicach, którym nic się nie podoba, komentując wszystko na głos. A to, że młodzież nie wychowana, a to, że za głośne muzyki słuchają, rabatki niszczą pod blokami, a że strój nieodpowiedni noszą, i fart chciał, że trafiło na mnie. A wyglądałam tak, rozwiane pióra, skórzane spodnie, czarny podkoszulek i glany wraz z kostką odkopane z szafy po liceum. I te ropuchy na mnie wsiadły, że jak to wygląda, pewnie biorę narkotyki, albo nalezę do sekty… i tak miło spędziłam czas przejazdu czterech przystanków. A przed oczami widziała, jak morduję mechanika, a jego głowę wiozę właśnie w tej kostce.

Czasami, trafiałam na hordy nieletnich wracających ze szkoły, i szczerze widok słynnej gimbazy, pożerającej się wzrokiem, ciałem i językami, aż mnie lekko mdli, zajawka dla pedofilów jak się patrzy. A swoim zachowaniem byli tak wylewni, że jęcząc i stękając, mogliby podkładać głosy do filmu przyrodniczego o rui jeleni, aż ślina kapie na podłogę. Choć ich rówieśnicy jeszcze bez par, w sposób ostentacyjny i wulgarny nie dość, że demonstrują swoje jestestwo, to często dopingowali zakochanych, rycząc na cały regulator. A do tego podobno w autobusach nie wolno jeść, oni znaleźli na to sposób, dzięki upowszechnieniu się barów szybkiej obsługi nic już nie stoi na przeszkodzie, by w autobusach jeść, furczeć, mlaskać, wycierać ręce od sosów w zagłówki. A ten zapach pomieszany z innymi woniami autobusu, no aż się łezka w oczku kręci. Co z nich wyrośnie, pewna jestem, że ewolucja zatoczyła krąg i właśnie zawraca.

O czas na hit, hit autobusów w poniedziałek, czyli rozmowa telefoniczna dziewczyny, od chwalenia się ilością wypitego alkoholu podczas weekendu, oraz ilości imprez, trzeba mieć zdrowie, po obgadywanie przyjaciółek. Ta rozmowa przebiega mniej więcej tak, gada śmieje się, gada w zasadzie w kółko o tym samym, śmieje się. Cały autobus niestety musiał, tych bredni wysłuchiwać.

A co dostałem w nagrodę za cierpliwość po miesięcznych wojażach jazdy autobusem, Grypę, ale nie taką zwykła, ta była wyjątkowa z gorączką i drgawkami. Nie mechanik nie może, tak po prostu umrzeć, musi to być w torturach. W amoku po dwutygodniowej kuracji antybiotykiem przypominało mi się, że niedaleko mnie w autobusie siedział blond włosa niewiasta, i wtedy przypomniało mi się jej blade lico, zapamiętałam, bo wyglądała, jakby miała, za chwilę zejść. A ja ten sam widok oglądałam już tydzień później w lustrzanym odbiciu.

Tak mniej więcej wspominam swoją mękę w komunikacji miejskiej, choć było bardzo miło obserwować tak barwny tłum. Z pozdrowieniami dla pasażerów wszystkich środków transportu.


Ewa Kalina
Read more

czwartek, 24 listopada 2016

Typy ludzi, których spotkasz w każdej siłowni.



Zmotywowałam się, poszłam na siłownię, kolejne podejście tego roku, strój pozostał mi po noworocznym postanowieniu i marzeniu o idealnej figurze i pośladkach ze stali. Chodzę już miesiąc, trzy razy w tygodniu po dwie godziny. Choć nie była to do końca moja decyzja, wciągnęła mnie tam siostra zagorzała fanka sportu i zdrowego jedzenia, prawdę mówiąc, ja jednak opierałam się ćwiczeniom, licząc na swoje geny. Podczas gdy ona wylewa siódme poty, postanowiłam poprzyglądać się osobnikom i osobniczkom, którzy tak tłumnie przybywają, wytrwale budując swoją masę, rzeźbę, hartując siłę woli i wolę walki, ze zmęczeniem, wstydem, swoimi ograniczeniami.

Na pierwszy rzut oka spostrzegam wielkiego, wyrzeźbionego faceta, jest niczym figura woskowa, pewnie, że wielu jest mężczyzn równi ładnie zbudowanych, lecz ten góruje nad nimi o głowę. Kiedy bym nie weszła, on tam jest, są dwie opcje, albo on mieszka na siłowni, albo mam prześladowcę.

Nieopodal przystojniaka, stoi jego przyszłość, duży napompowany koleś z łysą glacą, która w specyficzny sposób wyrasta z tułowia, jego dumę stanowi biceps, który na pewno ma więcej w obwodzie niż mam w pasie, Hulk powrócił !!! Prawdopodobnie jest dzieckiem Czarnobyla, tak jak i ja, tylko że wlewa w siebie takie ilości suplementów i białek, że cud, że jeszcze nie wybuchł, albo się nie zaświecił.

Na przeciwnym narożniku zjawia się Świeżak, gość solidnej postury, jaki i oponki, w imię hasła najpierw masa potem rzeźba, postanawia załatwić sprawę po męsku, przez pot i łzy, choć podejrzewam, że pewnie narzeczona go namówiła. Za każdym razem, gdy jestem, na siłowni widzę, ten sam scenariusz, gościu ubrany od stóp do głów w nowe markowe ciuchy, nie wie, że pot zżera wszystko, Więc biedaczysko cóż miało począć, z impetem maltretuje każdy sprzęt na siłowni, poznaje to po kałużach potu, ale spokojnie już go pewnie więcej nie zobaczę, bo jutrzejsze zakwasy sprawią, że nie ruszy nawet małym palcem u stopy. I podejrzewam, że prędzej rozstanie się z narzeczoną niż jeszcze raz przejdzie, taką mękę.

Kobiety nie są na siłowni wbrew pozorom tak irytujące, jak wyżelowany cwaniaczek, który wchodzi na siłownie, robiąc tyle zamieszania wita się ze wszystkimi, wymienia uwagi na temat weekendowych doświadczeń, dzięki temu przybywa mu wciąż grono fanów i fanek. Aż, w końcu siada i zaczyna ględzić o swoim planie treningowym, gdy lekko się spoci robi sobie selfi i wychodzi.

Jest jeszcze na siłowni kobieta idealna, wszystko tam jest perfekt, od figury, fryzury po zestaw ćwiczeń, zwraca uwagę większości mężczyzn, ale dla niej ważne jest wykonanie narzuconego planu, nic ją nie interesuje, ku wielkiemu rozczarowaniu karków. Gdzieś niedaleko jej jest gwiazda w pełnym makijażu, idealniej fryzurze, okazałych hybrydach i odpowiednio skąpym stroju. Ma nadzieje chyba na zapłodnienie przez koksa, szukając wśród nich tego jedynego, znalazła na to świetny patent, prosi ich o pomoc w obsłudze „sprzętu”.

Tak wygląda mój pobyt na siłowni, może mi się tu spodoba… 

 Ewa Kalina
Read more

wtorek, 22 listopada 2016

Rozstanie, żałoba. Jak zapomnieć o facecie ?


Od wieków tak się dzieje, że ludzie szukają swojej drugiej polówki, ale żeby ją znaleźć niestety często musimy przejść przez gehennę rozstań. Bo gdy nawet wydawało nam się, że już jesteśmy tak blisko i w końcu możemy spać spokojnie, to niestety, okazuje się, że tylko my tak uważamy, a nasza rzekoma duga połowa odchodzi.

Musisz uświadomić sobie, że to nie był jednak ten jedyny i troszkę podkarmić swoje serce nadzieją o księciu z bajki, musisz sobie wmówić, że nie był cię wart. Choć dodatkowo proponuję terapię polegającą na wypisaniu na kartce wszystkich jego cech charakteru, czy też sytuacje, które utwierdzą cię w przekonaniu, że jednak nie był cię wart. Choćby był brudasem, zwracał ci uwagę przy wszystkich, pił za dużo alkoholu. Na pewno wiele masz mu do zarzucenia, w ten sposób obalasz jego mit ideału, i po prostu prościej pogodzisz się ze stratą.

Z pewnośćią musisz swój ból i żal wypić i wypłakać, dobrą terapię grupową organizują siostra czy też przyjaciółka, ale nie przeginaj. Żebyś nie stała się Zombi, czyli osobą chodzącą po imprezach i opowiadającą wszystkim o swoim wielkim bólu i o wielkim dupku, który miał czelność Cię zostawić. Bo delikatnie mówiąc możesz zostać potraktowana jak wariatka, a ludzie zaczną cię omijać, a co dla niektórych możesz stać się obiektem drwin i niewybrednych docinek.

Więc przestań użalać się nad sobą, bo to prosta droga na oddział zamknięty. Ciekawym sposobem na wymazanie z pamięci byłego jest umówienie się z jego klonem, i to wcale nie jest kiepski żart. Wbrew pozorom działa świetnie i uzmysławia, że kobiety są również wzrokowcami. Dlatego właśnie wybieramy mężczyzn podobnych do ojców, braci, właśnie po to, aby nie czuć tak wielkiej różnicy.

Dodatkowo są same plusy takiej sytuacji, po pierwsze poznajemy nowych ludzi, masz coraz mniej czasu i chęci na rozmyślanie o byłym, a czemu, bo przyszło nowe. A terapia winem i egzorcyzmy przyjaciółki będą zbędne.

Choć podobno czas leczy rany, to można go jednak oszukać, a z drugiej strony, po co płakać po kimś, kto nas nie chciał, albo nie był nasz wart.

Ewa Kalina
Read more

poniedziałek, 21 listopada 2016

Jak wygląda zazdrość w związku ?


Jedni uważają, że zazdrość dodaje charakteru związkowi, inni, że, to brzydsza siostra miłości, która wciąż pobudza, nakręca na druga połówkę. Ale czasem zazdrość zalewa nasz mózg jadem i niczym Balladyna zabija swoją siostrę Miłość.

Jak zwykle zaczyna się niewinnie, od dużej ilości telefonów, SMS-ów, ememesów – wszystkie chwyty dozwolone. Pierwszy etap osaczanie, w końcu musisz wiedzieć o każdej chwili, którą spędził twój ukochany bez Ciebie. Choć na początku, niektórzy panowie mylą takie zachowanie z troską i opiekuńczością, to jednak na dłuższą metę takie spowiadanie się ze wszystkiego, okazuje się dość męczące. I wtedy zaczynie na się pierwszy bunt na pokładzie, twój ukochany będzie próbował oswobodzić się z wnyków, po prostu przestanie odpisywać na esemesy czy też odbierać telefon.

To Twoja zazdrość wejdzie na drugi level kontroli, zaczniesz odwiedzać go w pracy, albo sterczeć pod budynkiem, pod byle pretekstem, aby móc się spotkać. I wszystko znów będzie jak najbardziej w porządku, dopóki odwiedziny nie będą zbyt długie i częste, a twój Luby nie stanie się obiektem drwin w pracy.

T niepohamowania jednak chęć kontrolowania za wszelką cenę sprawia, że zaczynamy wymyślać coraz to nowsze sposoby. Wspólne hobby, no oczywiście a jakże mogłoby być inaczej, oczywiście, że razem biegacie, bo jakbyś mogła puścić go samego na trening, jogging po lesie, kategorycznie odpada, przecież tam pod każdym krzakiem, czyha naga, napalona kobieta. A w zasadzie już wszystko razem robicie, chyba daruję sobie wywód na temat trzepania telefonu i komputera w poszukiwaniu dowodu zdrady, to Chyba logiczne.

Na trzecim etapie zazdrości, zaczyna ona wychodzić na światło dzienne, jesteś jak tykająca bomba, wszystko może wywołać w Tobie atak szału. Choćby, twój facet sam z siebie kupił sobie koszulę, no chyba jakiś żart, pewnie chce się komuś spodobać. A gdy zmieni perfumy, no to możesz być pewna, że coś się dzieje. I choć jego tłumaczenie jest logiczne i sensowne, koszule kupił, bo ma spotkanie z szefem, a perfumy bu mu się spodobały. Ty jednak wiesz lepiej, wpadasz w szał.

Gdy ataki nie są jeszcze aż tak nasilone, to zawsze można je wytłumaczyć, miłością PSM czy kacem, i w ten sposób uśpić czujność ukochanego.
Przychodzi ostatni etap tego przedstawienia, w którym facetowi nic więcej nie pozostało, tylko ratować się ucieczką. Ty wciąż sugerujesz mu, że cię zdradził, ale gdy masz lepszy dzień, oskarżasz go i to w dość demonstracyjny sposób. Włączając w to trzaskanie drzwiami, krzyki płacz i Ciebie przypominającą ofiarę przemocy domowej, z zapłakaną buzią i rozmytym makijażem, choć tak naprawdę jesteś oprawcą. Potem jest jeszcze chwila ciszy, przeprosiny i znów atak.

I tak właśnie kończy się miłość, no cóż, ci pozostało, zapolować na kolejną ofiarę, której Twoja chorobliwa zazdrość będzie bardziej odpowiadać. A gdy urodzi się dziecko, to je będziesz kontrolować, i już inna ofiara nie będzie potrzebą, przez co najmniej dwadzieścia lat.


Ewa Kalina
Read more

czwartek, 17 listopada 2016

Jak poderwać chłopaka przez Internet.


Dobrze stało się, założyłaś sobie profil na portalu randkowym, i teraz jest kolejny problem jak sprawić by odpowiedni mężczyźni lgnęli do Ciebie jak pszczoły do miodu. Musisz poznać parę sztuczek by zwiększyć swoje szanse na randkę w realu, a tym samym na wydostanie się z rąk staropanieństwa.

Po pierwsze zdjęcie, nie wolno wstawiać czyjegoś zdjęcia, nawet jakbyś miała na swoje nałożyć 100 filtrów, choć  drugiej strony może chcesz tak wyglądać, ale jesteś jeszcze przed operacjami plastycznymi… Nie po prostu wstaw swoje i tylko swoje zdjęcie choć może  trochę je podrasuj, Foto-Szopa można ściągnąć nawet na telefon. By wyglądać bardziej seksownie, drapieżnie, a nie jakbyś uciekła ze szkoły katolickiej, podczas zajęć siostrą Bernadettą.

Oczywiście, odpadają również zdjęcia zwierząt, no chyba ze szukasz samca dla swojej Pusi, to zdjęcie ma być podrasowane. A i jeszcze najważniejsze, tak to ma być Twoje zdjęcie, ale nie sprzed dekady ma być teraźniejszości, bo wbrew pozorom, zamiast na spryciulę możesz wyjść na idiotkę, gdy zdradzi cię kalendarz z 2006 roku, uwidoczniony na tym to zdjęciu, czy choćby strój, sztruksy lub dzwony. Bo uwierz mi na słowo, facet zanim się z Tobą umówi, trzy razy przejrzy cały Internet. Bo musi sprawdzić czy w ogóle istniejesz a, przede wszystkim czy umówił się, z urocza osóbką na zdjęciu czy też jej ciocią.

Oczywiście oprócz zdjęcia, nie możesz wciskać kitu, a tak dla informacji, jeśli nadal uważasz, że mężczyźni to tępi wzrokowcy, to musze niestety cię rozczarować. To cwane bestie które sprytnie opanowały strategię bezkarnego gapienia się na obce tyłki i cycki. I naprawdę nie wystarczy fota zagubionej lolitki by dał się złapać i nabić na haczyk. Więc nie kłam od samego początku, jeśli masz dzieci to mu to powiedz, ale jeśli umkną ci ten szczegół i przed randką masz je zamiar pochować do szafy, to chociaż wytnij dziurki.

A, tak poważnie, nikt nie lubi być okłamywany, jakbym na przykład chciała wiedzieć, że jego wcześniejsze narzeczone zaginęły bez wieści. A wy nie ?

Nie próbuj na siłę się bardziej przypodobać, nie wypisuj, że biegasz maratony, mu pewnie nie chodziło o bieg z torbami po centrum handlowym w czasie przecen. Czy cokolwiek innego, nie staraj się zaklinać swojej rzeczywistości bo i tak prędzej czy później się wyda. Bo jak facet zechce cię sprawdzić, a możesz być tego pewna, i ciekawe co zrobisz gdy zaproponuje ci krótki 5-6 kilometrowy jogging o 5 rano, to możesz tego nie przeżyć,

Pamiętaj wbrew pozorom nie każdy facet chce się tylko umówić na przygodny seks, a wręcz przeciwnie, duża ich ilość chce poznać sensowną dziewczynę. Pamiętaj feminizm i emancypacja zmieniły nie tylko kobiety, ale i dały do myślenia mężczyznom. 

I pamiętaj nie ważna jest uroda, to tylko wabik, ważny jest również charakter, twój stosunek do świata. I jeżeli weźmiesz pod uwagę moje spostrzeżenia to z portalu spokojnie wyniesiesz pięciu potencjalnych ojców rodziny

Ewa Kalina
Read more

poniedziałek, 14 listopada 2016

Co nas zabija ?



Współczesny świat, daje nam podobno większą szansę na przeżycie, choć śmiertelność w niektórych częściach naszego globu zaprzecza tym rewelacją, selekcja naturalna ? Może i nasi przodkowie, co prawda nie mieli takiego dostępu do lekarz, nasz NFZ nad tym bezustannie pracuje, i podobno wielu udogodnień, to jednak osobniki gatunku homo sapiens dożywały do stu lat. Ale ja nie o tym każde pokolenie ma swoją dżumę.

Kilka chorób naszej cywilizacji niszczy nasz świat, może to i lepsze niż dżuma i głód, ale zawsze coś przeszkadza nam, coś toczy.

Zacznijmy może od chorób psychicznych, obecnie na pewno nie brakuje psychopatów, a co za tym idzie, zakładów zamkniętych które przezywają swój renesans. A skąd się to bierze, pomyśl ile razy masz ochotę urwać komuś łeb lub ewentualnie rozbić go o kant stołu. Choć może i czasem wystarczy tylko odpyskować szefowi, który zachowuje się jakby przeżył ciężki uraz w dzieciństwie, lub po prostu żyje na innej planecie.

Gdy Ty w tym czasie wypruwasz sobie żyły, a i tak odstajesz. I niestety nie możesz mu odpyskować, chyba z chcesz dołączyć do kolejki w pośredniaku.  Musisz potrzymać emocje spuścić głowę, choć przed  oczami wyświetla się obrazek, gdy triumfalnie trzymasz jego urwaną zakrwawioną głowę, chwaląc się wśród innych jego ofiar. A, w rzeczywistości cały ten gniew zostaje w Tobie, paląc kolejne zwoje mózgowe, co z kolei skraca życie.

Poczucie winy również nas trawi, czasem prowadząc do samobójstw, ma ono różne źródła, martwimy się, o byt rodziny dla której chcemy jak najlepiej. I choć harujemy jak woły to wciąż mamy wrażenie, że to za mało. Non stop mamy coś na głowie, bo niestety czasem nie jesteśmy w stanie spełnić wszystkich oczekiwań, które przede wszystkim sami sobie stawiamy. I tak koło się zamyka.

Nasze życie i zdrowie często jest uzależnione od medycyny, która nie tylko zwiększa szanse, ale sprawie, że jesteśmy słabsi i miej odporni niż osobniki przed nami. Może i medycyna jest nam w stanie przeszczepić serce, płuca, rękę, nogę, a z drugiej strony chirurgia plastyczna zmienić wygład na życzenie, to jednak nadal dziesiątkuje nas zwykła grypa.

Wbrew pozorom, żywność również, nie sprzyja naszemu zdrowiu, począwszy od fast foodów, po białą śmierć, cukier. W naszym jedzeniu czasem jest cała tablica Mendelejewa, patrząc na skład, a przydatność do spożycia liczy się w latach. Wcale nie zdziwi mnie gdy nasze wnuki zaczną świecić..,
Homo sapiens to tak skomplikowany osobnik, że z jednej strony rozwój cywilizacji pozwala mu się rozwijać, ale z drugiej strony tworzy pułapki w które sami wpadamy.

Ewa Kalina. 

Read more

sobota, 12 listopada 2016

Jak przeżyć wyfrunięcie z gniazda ?

Jak przeżyć wyfrunięcie z gniazda ?


Gdy przyjdzie czas i wyfruniesz z gniazda, albo zostaniesz z niego wypchnięty, różnie bywa i opuścisz rodzinny dom, choćby idąc na studia czy odziedziczając mieszkanie po św. Babuni. W pierwszym okresie tak trzech, czterech miesięcy, rodzice bardzo martwią się o nas, wydzwaniając osiem razy na dzień i wypytując o wszystko, bo stracili panowanie nad naszym życiem. Krótki wywód nad tym jak zaklinamy, naciągamy rzeczywistość, by zachować choć pozory normalności i swej zaradności.

A my jako dorośli, odpowiedzialni ludzie, tak wiem sam pewnie jeszcze w to nie wierzysz, oczywiście nie możemy zawieść ich zaufania, bo co najwyżej możemy w trybie natychmiastowym wrócić spowrotem do gniazda.
Przed odwiedzinami rodziców musisz przecież wyglądać idealnie, nie jak menel po trzech dniach picia rumu na kościach. Ja wiem że schudłaś ze trzy kilo po tych parapetówkach, a miałaś pomysł ćwiczyć z Chodakowską. Rodzicom mów że tak chciałaś, a nie to rezultat imprez i przepracowania.

Przede wszystkim musisz się wyspać, nałożyć cztery warstwy podkładu, korektora czy innej mazi, by zginęły cienie pod oczami, och ta dorosłość, wolność taka cudowna.
Przeróbmy może standardowe zeznania przed mamą, ZOMO z lampą nie miało by szans. No i zaczynamy, tak zawsze rano jesz porządne śniadanie, owsiankę, kakao i jeszcze robisz drugie śniadanie w postaci pysznej sałatki, tak jak to było u mamusi. Choć podejrzewam, że prawda jest ciut inna. Rano w popłochu szukasz ciuchów, bo jak zwykle zaspałaś, dobrze, że kupujesz sobie takie nieniecące. Znajdując w kieszeni pomiętą dychę i wiesz, że nie będziesz tego dnia głodna.

Nie… no pracę masz cudowną, ani fajną, ani płatną no niestety każdy jakoś zaczynał, a rodzice nie zawsze rozumieją, że praca po studiach to nie cud, miód i orzeszki tylko przegrzebywanie się przez sterty dokumentów, niewybredne uwagi szefa, przez którego możesz trafić do czubków, chyba, że prędzej skręcisz mu kark i urocze zołzy, które umilają Ci osiem godzin, ale nie pewnie uwielbiasz swoją pracę.
Nie w ogóle nie pijesz alkoholu, nie wliczając imprez integracyjnych, co piątek, spotkań towarzyskich w sobotę i klina w niedzielę, żeby można jakoś funkcjonować. Choć w sumie tyle lat oszczędzałaś swoje organy wewnętrzne, że na pewno twoja wątroba i trzustka to wytrzymają.

W twoim mieszkaniu z pewnością panuje perfekcyjna czystość, przecież pamiętasz czego uczyła cię mama, choć może od razu zabezpiecz sobie tyły względem nagłych odwiedzin, powiedz , że nie wiesz czy cię zastaną, albo, że przygotujesz się i będziesz miała dla nich coś extra. Tak, posprzątasz te dwie kupki ciuchów ze środka salonu, będziesz miała okazje wyrzucić butelki po wątłej jakości winie, zarobki mama jakie mamy, pudełka po pizzy i całe sterty notatek, paczek po chipsach i zupkach chińskich, domowej roboty.

A, co do finansów, oczywiście ,że świetnie sobie radzisz z budżetem, że starcza Ci na cały miesiąc. Po wypłacie pędzisz na zakupy, po mega bluzkę, naszyjnik, potem zaopatrujesz barek w zupę chmielową i jakieś sikacze. I wtedy to co zostaje dzielisz jeszcze na wejściówki na koncert, kilka drinków w barze. I wtedy to już naprawdę wiesz ile zostało Ci na życie. Przy założeniu , że rodzice opłacają mieszkanie i media. Bo inaczej grozi Ci, albo eksmisja, albo głodówka.

A, teraz najważniejsza sprawa, gdy jesteś w stałym, związku, czyli masz choć zaręczyny to spoko. A jeśli nie to pytanie jest zadawane na końcu, nie wiem żeby uśpić nasza czujność, gdy jesteś już napchana obiadem i wjeżdża ciasto i kawa. Czy się z kimś spotykasz, odpowiadasz NIE, dusząc cię kruszonką. Choć tak naprawdę, nie chcesz się wiązać, albo nie spotkałaś jeszcze nikogo sensownego, który po kilku spotkaniach nie rozpłyną by się niczym Aladyn.

Ok to taki podstawowy szablon wchodzenia w dorosłe życie, nie martw się każdy przechodził przez ten etap i wcale nie przesadzasz.


Ewa Kalina.

Zapraszam:

Read more

wtorek, 8 listopada 2016

Co zabił Internet ?

Co zabił Internet ?
Łącze internetowe, ukręciło łeb, tak wielu rzeczą że, aż strach pomyśleć, bo niestety rozwój powstaje na ciałach przeszłości. Choć na pewno Internet otworzył przed nami świat i możliwości. Na pewno brakuje nam bliskości z drugim człowiekiem, empatii. A czemu tak uważam bo to jest kuriozalna sytuacja, możemy przyjaźnić się z osobami na drugim końcu globu, a nienawidzić wszystkich dookoła.

Na pewno Internety położyły trupem lub też u swoich stóp legła babuszka encyklopedia, a jej krwiopijna wnuczka wikipedia pożarła ją bez dwóch zdań. Teraz to one wraz z wujkiem Google rządzą światem. I już nawet starszym pokolenie nie chce się kopać w tomach encyklopedii, choć pozostała w naszych domach jako relikwie minionej epoki. Aż się łezka kręci.

Wbrew pozorom gazety również straciły przez Internet, kiedyś było to jedyne źródło informacji, wychodziły nawet dwa dzienniki w ciągu dnia, wyobrażacie to sobie. A, dziś pożera je Internet, powoli gazety giną w mękach, gdy wydziera się z nich stronę po stronie.
Choć, czy to co jest w gazetach, aby na pewno jest rzetelne, nie mi to oceniać. Gazety miały w sobie duszę, stały rozkład który, Polska, świat, felieton, horoskop, sport, zupa dyniowa. A dziś wykupujemy lub ustawimy sobie tylko te wiadomości które chcemy. Choć skoro Playboy zawiesił swoją działalność, to od tego momentu wyraźnie widać że pewna epoka niestety się zakończyła, bynajmniej dla mnie.

Internet pożarł, zmiażdżył nasza prywatność, już nie trzeba podglądać dziewczyn w przebieralni, czy ukradkiem zerkać na ukochanego. Dziś wchodzisz na fejsa, a tam wszechobecnej nagości, nie trzeba czekać, marzyć, zastanawiać się, bo wszystko jest podane na tacy. No nie wiem czy to dobrze że, wchodzimy sobie nawzajem do łóżka, choć może homo sapiens jako zwierze stadne już tak ma.

Tak samo jak i księgarnie czy też zapomniane sklepy muzyczne, Empik co prawda przeżył najazd krwiopijczego Internetu, bo połączył wiele możliwości zakupu w jednym miejscu i chwała mu za to. A, co z sklepami muzycznymi, teraz wszystko jest w Internecie, darmowe setki milionów piosenek audio booki. Teraz już nikt nie czeka na płytę wykonawcy, czy na jego autograf pod klubem. Czy to dobre czy nie, nie wiem, choć nie zawsze ilość idzie w parze z jakością.

Dorzucę do tego pisanie listów, pocztówek, życzeń imieninowo, urodzinowych, nie ma tego ale dzięki paczką, poczta przeżyła. Nikt już nie czeka na listy, dwa tygodnie, teraz wystarczy szybkie łącze. Kilka sekund i już po sprawie. A minutowe poślizgi w odpowiedzi ukochanego, wywołuje w nas palpitacje serca. No niestety szybko żyjemy, to i szybko kochamy.

Te dziwne czasy, ten wielki przeskok technologiczny, zaskoczył, gdy nasi dziadkowie, czasem rodzice jeździli w konie, to my mamy możliwość latamy samolotami. Tak, tak Internet otworzył nam drzwi na oścież, choć nie do końca jestem przekonana czy aby dobrze. Bo wszystko jest dla ludzi, ale czy ludzie zrozumieją.

Ewa Kalina

Zapraszam:


Read more

poniedziałek, 7 listopada 2016

Uzależnienia XXI wieku.

Uzależnienia XXI wieku.


Staliśmy się niestety społeczeństwem chronicznie uzależnionym, lecz są to niestety uzależnienia które, w pełni akceptujemy, a może się do nich przyzwyczailiśmy, i troszeczkę przyłożyły się do tego media.

Pracoholizm nie jest co prawda wymysłem naszych czasów, choć znana polakom od lat z cyklu 300 % normy, człowiek z marmuru. Utrwaliły w nas przekonanie, że musimy długo i ciężko pracować. Więc jeśli Ty spędzasz po 200 godzin tygodniowo w pracy, to się nie przejmuj, o ile twoja praca jest produktywna i przybliża Cię od celu to masz w zasadzie 52 tygodni więcej niż zwykły zjadacz chleba. Lecz przeważnie, niestety, nasza praca nijak się ma do zarobków, dlatego pracujemy więcej i więcej, bo chcemy po prostu przeżyć, nie żyć.

Pamiętaj nie daj się wykorzystywać, ja przez rok pracowałam po około 200 godzin tygodniowo, za tysiąc dwieście, choć lepsze stawki ma ochroniarz w biedrze. A co z tego najśmieszniejsze, ja miałam wyrzuty sumienia, że jeszcze za mało robię, za mała się staram.
Jeśli Ty trafisz na takiego cwaniaka, (szkoda mi czasu na określenie takiego człowieka), który będzie obarczał Cie mnóstwem zadań, a do tego będzie wciąż mu mało i mało, a Ty zaczniesz wyglądać jak cień siebie. To wstań i trzaśnij drzwiami, delikatnie mówiąc, ja tak zrobiłam, choć szkoda, że tak długo dawałam się manipulować i wykorzystać.

Co nas uzależnia, Internet, który przejął naszą rzeczywistość, a Matrix był wbrew pozorów filmem proroczym, zabierając dzieci z podwórka i nam ograniczając bezpośrednią komunikację. Bo łącze internetowe naprawdę bezpośrednio łączy się z mózgiem i uzależnia od pięknego, bogatego choć nierealnego świata.

Telewizja zawsze wydawała mi się uzależniającym diabelskim pudłem, choć myślałam, że tylko przed erą Internetu, jakże się myliłam. Któregoś pięknego wieczoru, chciałam przejrzeć ofertę jednej z platform, uwierzcie mi na słowo długa tam nie byłam, kilka lat. I wiecie co, nie podejrzewałam nawet, że telewizja to takie monstrum, tam było chyba ze kilkaset programów, ja stanęłam na etapie około setki, przewijałam, przewijałam bo oczywiście nic ciekawego nie było, tak zleciała mi kilka godzin. Bo wciąż chciałam zobaczyć więcej i więcej. Ot magia telewizji.

A do tego miałam gratisowe pranie mózgu, bo przecież świat jest taki zły, mordy gwałty, bomby, polityka. Strasznie odmóżdżające  przeżycie.Więcej swojej głowie tego nie zrobię.
Kupowanie jako nałóg, brzmi nieprawdopodobnie, bynajmniej dla dziecka PRLu, ale jest taka takie zaburzenie, a mianowicie zakupoholizm, który potrzebuje silnego zastrzyku endorfiny, uwalnianej właśnie poprzez zakupy. Nie powiem ciekawe uzależnienie, a centra handlowe coraz większe i piękniejsze.

Choć osobiście uważam, że to uzależnienie pojawiło się troszkę dzięki kartą płatniczym, to taka sztuczka oszukująca nasz umysł. Ja jednak wybieram, banknoty, niż debet na koncie.
I doszłam do końca moich przemyśleń, bo te wszystkie wynalazki, miały nam ułatwić życie, i tak w rzeczywistości jest, tylko, że to my czasem zatracamy się w wyborach i przez to uzależniamy,

Ewa Kalian

Zapraszam:


Read more

czwartek, 3 listopada 2016

Trendy, od skina po wikinga.

Trendy, od skina po wikinga.


Niestety czas płynie trendy się zmieniają, ale są takie trendy, które troszeczkę mnie drażnią i przy których nie potrafię przejść obojętnie. Może dlatego, że jestem dzieckiem lat ‘90 i ta szarość PRL zalała mój umysł, no nie wiem…

Nie rozumie osobników gatunku homo sapiens, które straszą swoje rodziny, przyjaciół i oczywiście nagrywa z tego filmy w stylu ukrytych kamer, wrzucając oczywiście to do Internetu, czerpiąc z tego radość, dla mnie niepojęte. Czasem te osobniki są bardzo przejęte swoją rolą debila i przebierają się za postacie z horroru, czy biegają z wbitym nożem czy też siekierą w różne części ciała. Lecz jest też bardziej prymitywna wersja tej mody ustawienie przerażającego wygaszacza na komputerze, telefonie, tablecie, ofiary no proszę was, debilizm osiągną wyżyny. Mnie to zastania ilu ludzi ma traumę otwierając szafę czy lodówkę. I mam taką szczerą nadzieje, że takich kretynów spotka to samo. Ta moda, trend nie ma większego sensu, a że idioci się nie rodzą, ich się sieje, to niestety zaraza szybko się rozpowszechniła.

Ok. jedźmy dalej, ja wiem że polska ma skinach i narodowcach stoi, to może odzież patriotyczna wcześniej nie wzbudzała we mnie większego zachwytu. Aż w końcu olśniło mnie skąd wzięła się ta moda. Po pierwsze mała ojczyzna wbijana od małego, później procentuje, barwy symbole narodowe, wiszące gdzie się tylko da. A po drugie i chyba najważniejsze ten wylew patriotyzmu na ubraniach jest przejawem buntu, który dotyczy naszego kraju, który nie daje nam warunków do porządnej egzystencji i dlatego tyle osób musiało wyemigrować za chlebem. A moja teoria brzmi, że odzież patriotyczna jest przejawem tęsknoty za krajem.

Zatrzymajmy się troszkę na mężczyznach, a dokładnie na czubku głowy, to co ostatnio tam się dzieje no szał po prostu. Myślałam, że jak przyszła pora na wikingów, dużych, męskich brodaczy, to będzie jak w Edenie.Ale nie jest, bo faceci poszli za ciosem i co się stało wszyscy wyglądają tak samo. Choć z dwojga złego, bo gdy była moda na obcisłe rurki i neonowe bluzki, że nie można było odróżnić płci, to dopiero był  hardkor.  A dziś faceci wyglądają jak klony, tylko niektórzy z kupa na głowie.


Ewa Kalina

Zapraszam:





Read more

środa, 2 listopada 2016

Dlaczego tkwimy w związkach bez przyszłości ?

Dlaczego tkwimy w związkach bez przyszłości ?


Tkwienie w związku bez przyszłości, to jak zauważyłam dość powszechna przypadłość, bynajmniej u płci pięknej. Ja tu nie mówię o wpadkach i rychłym ślubie pod wpływem nacisków rodzin, ale o tym, że my same tak decydujemy. Tak wiem brzmi abstrakcyjnie, niestety tak się dzieje.

Kobiety po prostu bardzo boją się zostać same, ponieważ mamy zakodowane w głowach to co wpaja nam społeczeństwo, które jest patriarchalne, więc nie ma co się dziwić, że uważamy, że bez mężczyzny jesteśmy bezwartościowe. To ten tok myślenia wpoił nam, że same jesteśmy zbędne, nikomu nie potrzebne. I co za tym idzie niektóre z nas woli być z byle kim, niż być same i jak uważają nieszczęśliwe.

I znów zamknąć się w czterech ścianach, bo samej kobiecie nie wypada nigdzie iść, może powoli to zmienia się w naszej świadomości ze jesteśmy równi, ale bardzo powoli i choć emancypacja zrobiła swoje, to było ponad 100 lat temu i czas jakby się w tej kwestii zatrzymał.

Zaniżona samoocena to już klasyka gatunku, powodów tkwienia właśnie w tego typu związkach. Ponieważ ktoś Ci powiedział że jesteś głupia i za brzydka by coś chcieć od życia, przemoc w szkole daje o sobie znać troszkę później. I właśnie dzięki takiemu wychowaniu, wolimy nie szukać, bo jesteśmy świecie przekonane, że nikt nas nie pokocha, że to zdarza się tylko w filmach. A, tak w zasadzie dobrze, że chociaż ktoś jest, bo z dwojga złego lepszy taki los.

I tak żyjemy w marazmie i stagnacji, wychowując kolejnie nieszczęśliwe pokolenia, które znów będą podobno za głupie i brzydkie by się odważyć poszukać szczęścia, czyż się mylę.
Inną kwestie stanowią traumatyczne przeżycia po ostatnim rozstaniu, dały Ci się we znaki, co nie. Ta niepohamowana chęć płaczu, a może ten ból z którym ledwie sobie poradziłaś, może i bez załamania nerwowego i zakładu zamkniętego, ale zostałaś pewnie wyautowana z życia na kilka dobrych miesięcy. Więc teraz wybierasz mniejsze zło i zostaje wszystko po staremu, bo boisz się zaryzykować i znów przechodzić przez gehennę, ja się w zasadzie nie dziwię.

W życiu każdej kobiety przychodzi taki czas, że ma niepohamowaną chęć urodzenia dziecka. I według tej kalkulacji, jeśli rozstanie się z obecnym partnerem to doskonale zdaje sobie z tego sprawę, że czas aby zostać matką przedłuża się w bliżej nieokreśloną przyszłość.
Bo znów będzie trzeba chodzić na randki i wyłowić najlepszy egzemplarz, a i jeszcze trzeba sprawić by chciał zostać i namówić na wspólne życie. Ileż to zachodu, ja już nie wspomnę, że trzeba będzie się stroić, malować depilować i ukrywać chorobę dwubiegunową.

A, tak masz miśka, może i troszkę lubisz, bo w końcu sama Go kiedyś wybrałaś, a że ciut nie taki , no cóż, a w zasadzie nasze babcie mówiły, że miłość życia trzeba sobie urodzić, więc nic nie tracisz.

To są tylko moje spostrzeżenia dotyczące kwestii bycia i życia z nieodpowiednim człowiekiem. A, żeby było śmieszniej, nikt nas do tego nie zmusza, same wybieramy i przez to same jesteśmy winne swojemu nieszczęściu.

Ewa Kalina
Zapraszam:
TUMBIR: https://www.tumblr.com/blog/ewakalina12
Read more

wtorek, 1 listopada 2016

Kocham jak kłamiesz.

Kocham jak kłamiesz.

Ileż potrafimy wybaczyć sobie nawzajem, ale są takie małe kłamstewka, takie tyci, tyci, które są tak przewidywalne, że już nie zwracamy na nie uwagi. Są jak rytuał Voodoo, tylko tym razem to Ty jesteś laleczką. Mężczyźni kłamią, kobiety kłamią jak z klucza i nie ważne czy jest to twój facet, ojciec, brat. Wszyscy kłamią podobnie w danych sprawach. Czasami nie trzeba pytać, bo znasz odpowiedź.


Tematyka klucza nie zmienia się u facetów i standardowe „wypiłem tylko kilka piw” klasyka, a słaniam się na nogach, żadnej z nas to chyba już nie dziwi. Choć gdy twój facet próbuje wdrapać się na trzecie piętro, to cały czas coś tam bełkocze i myśli, że się wybieli. Pierwszy argument, że miał taki ciężki tydzień, potem, że pił na pusty żołądek i oczywiście mu coś zaszkodziło. A my kiwamy głową , bo wiemy nawet co mu zaszkodziło. Popijanie wódki piwem, a na dobitkę szklaneczka whiskacza na odchodne. Ja kiedyś naprawdę buchnę śmiechem i czar pryśnie.



Dobrze kolejne kłamstwo, oczywiście dla facetów zawsze wyglądamy świetnie, pięknie i nawet jakbyś miała na sobie worek jutowy po kartoflach, to i tak powie, że cudownie.      

Bo faceci doskonale zdają sobie sprawę, że gdy powiedzą prawdę, to albo podpiszą na siebie wyrok dwutygodniowej abstynencji, lub też wyładują samemu na kanapie z pilotem w ręku.
I mężczyźni po prostu wolą nie ryzykować, czasem kłamiąc odpowiadając na takie podchwytliwe pytanie dotyczące naszego wyglądu, że zawsze jesteśmy boskie.


Świetnym wymyślam mężczyzn, prawie tak genialnym jak nasz foch. okazało się sformowanie, że mężczyźni są wzrokowcami. Choć może po prostu matka natura tak ich skonstruowała, że ciągle są na stanowisku łowcy i choć żaden facet nie przyzna się, że bezczelnie przy tobie, przyglądał się tej atrakcyjnej blondynce. To my kobiety i tak doskonale wiemy, że mu się trafiłoś jak ślepej kurzej ziarno.



No i mistrzostwo świata, standardowe wiem gdzie jestem, wcale się nie zgubiłem. Kiedyś mnie szlak trafiał, tak kobiety też potrafią obsługiwać GPS i mają pamięć przestrzenną. Ale On nigdy nie poprosi o pomoc, bo by musiał przyznać się do błędu.



A dziś  zakładam okulary przeciwsłoneczne, ustawiam wygodnie fotel i podziwiam, urbanizację miasta, czy też pola i łąki i czekam, aż dojedziemy. Bo w końcu prędzej czy później musi trafić, no chyba, że skończy się benzyna.



I tyle, choć my kobiety znamy już te sztuczki, i kochamy jak kłamiecie.



Ewa Kalina

Zapraszam:

Read more