środa, 26 października 2016

Dlaczego miałam niesamowicie barwne dzieciństwo cz 1.

Dlaczego miałam niesamowicie barwne dzieciństwo cz 1.
Stwierdziłam, że miałam niesamowite barwne dzieciństwo, gdy każdy polak był milionerem, lub gdy mam powiedziała idź się bawić to ja biegłam na podwórko. A dziś młody bierze tablet i wygodnie rośnie mu dupka na kanapie, wyrabiając dar człekokształtnych, przeciwstawny kciuk.

Gry grami, ale ja próbowała naprawdę obejrzeć obecne bajki i niestety oprócz wulgarnych serii  albo japońskiego anime, którą moim zdaniem można co najwyżej oglądać w filmach porno, to nic sensownego nie znalazłam,

Co utwierdza mnie niestety w przekonaniu, że bajki przełomu lat 80-90 plus Wolt Disney, były najlepsze, a tak przy okazji ja wciąż mam nadzieje że Wolta rozmrożą i znów będzie tworzył, taka legenda miejska.

Choć co do niektórych bajek mam pewne zastrzeżenia, choć z drugiej strony może to one uczyły nas podświadomie tolerancji i akceptacji. Oczywiście o tym że Bolek Lolek jak i Żwierek i Muchomorek byli gejami to wszyscy wiedzą. Jakubie zrób mi loda z Tabalugi tez nikogo już nie dziwi. Gumisie i ich sok z gumijagód po której dysponowały ponadprzeciętną siłą, jak się później okazało, było tanim winem marki wino.

Śnieżka ograniczała się do podstawowej roli jaką podobno ma pełnić kobieta, czyli prała, sprzątała, gotowała, a co robiła w jednej izbie z siedmioma krasnoludkami, nikt już się pewnie nie dowie.
Dobrze przejdźmy na wyższy level tolerancji czyli Calineczka i jej Ropuch plus Piękna I Bestia z cyklu nie ważne ze brzydki i stary ważne żeby był bogaty.


Co zaskoczeni no niestety świat jest okrutny, już zapraszam na drugą część w której skupie się na serialach i popkulturze lat ’90. 

Ewa Kalina 

Zapraszam:
Read more

poniedziałek, 17 października 2016

Koleżanki… gatunki kobiet.


Posiada koleżanki, mało ale są, była to po prostu selekcja mało naturalna. Mam niestety złe doświadczenia dotyczące relacji damsko – damskich, po prostu przeważcie dostawałam od nich w tylek.

Zaczęło się to już w czasach podstawówki, gdy jedne odbijały mi moje koleżanki do gry w gumę, jakoś tak mam od młodego że jakoś nie przepadam za cwaniakami, i potem to już ja nie chciałam się z nimi bawić. Gdy nadeszły czasy sławnego gimnazjum, dziewczęta zaczęły się malowały się, mówiły nom stop o chłopakach, tocząc oczywiście między sobą bezsensowne wojny, oczywiście o chłopaków. Mi to nie odpowiadało, po prostu ich nie rozumiałam, dlatego przeniosłam swoja przyjaźń, koleżeństwo na chłopaków. I wtedy odżyłam, byłam wszędzie, wszystko wiedziałam, znałam wszystkich bo trzymałam się z facetami.

Natomiast dziewczyny w tym samym czasie trzymały się w małych watahach, a przyłączenie się do nich od tak było niemożliwe, chyba, że same cię zaprosiły. Choć jak wszędzie był jeden haczyk musisz zerwać kontakt z wcześniejszymi znajomymi, bo teraz należysz do nich i tylko do nich, oczywiście wybrałam wolność i kolegów.

Gdy poszłam do pracy moje przekonanie, że kobiety kochają robić nawzajem sobie krzywdę niestety się pogłębiła. Gdy jesteś nowa masz się dostosować do zasad panujących, broń Bóg jakbyś była za ambitna, tak cię załatwią że sama odejdziesz. A może chcesz być najlepsza co, chyba kpisz, prędzej skończysz pod kołami autobusu pod który Cie wepchnie, niż dostaniesz awans przed nią. Kobiety potrafią wykorzystywać, obgadywać, zbłaźnić cię przed wszystkim , ja to chyba  naprawdę miałam pech.
Choć mam koleżanki, co prawda to mam jednak wciąż mam przeczucie, że zawsze trzymają coś w zanadrzu. Ja oczywiście nie jestem wrogo nastawiona do kobiet, tylko wiem, że to szantażystki, manipulatorki, potrafią latami się nienawidzić, za błahostki. Nieprawdaż ?

A  jaki rodzaje kobiet spotkam na swojej drodze, oj zaczynamy. Proszę bardzo mój katalog koleżanek, zaklinaczek rzeczywistości, które są takie wspaniałe, mają super mężów, mądre dzieci, opowiadają Ci co robiły tydzień temu na kolacje, wiesz co jej dalszej  i bliższej rodziny, jaka kiece i za ile sobie kupiła, co dostała na rocznicę.

Co myśli o szefach, którzy według niej wykorzystują ludzi i nie płacą, choć w życiu nie skajała się jakąkolwiek pracą. Bo w rzeczywistości od dobrych kilku lat , czyli od matury, siedzi całymi dniami (zamku), bo mąż tak chce, wychowuje małe dzieci. A gdy jesteś u niej to świat zwalnia, rozglądasz się i przez chwile przechodzi cię myśl po jaką cholerę ja się męczę, szukam nowych wyzwań, zmieniam pracę, pracuje po nocach, wciąż gdzieś pędzę, no po co ?

Ale gdy już wydostanę się z tego letargu, wiem, czuje, że muszę spełnić swoje marzenia, muszę iść dalej, nawet jakbym miała o chlebie i wodzie żyć, to bym się z nią nie zamieniał.

Uwielbiam też śpiące królewny, ta takie chronicznie znużone życiem, zmęczone jakieś zagubione, wiecznie w niedoczasie. A, do tego wciąż coś jej nie odpowiada, wszystko jej przeszkadza, ludzie, dzieci, zwierzęta. Gdy ja patrzę na takie stworzenie Boże, to się wciąż zastanawiam, jak ten człowiek przeżył., jakim prawem nikt jej nie dobił, skracając jej tym samym ziemskie cierpienia.

Oj czas na kochaniutką, ale ona taka słodziutka, milutka fajniutka, jak ją pierwszy raz poznałam to się napatrzyć  i nasłuchać nie mogłam. Mówiła szybko, pewnie i zdrabnia, każde słówko. Przy dłuższym spotkaniu, rzygałam teńczunią i przez tydzień sama zdrabniałam, bry. Taka koleżanka jest idealna gdy jesteś na diecie, po spotkaniu z nią nawet ci przez myśl nie przejdzie, o niczym słodkim, bo ona stanowi bezpośrednie zagrożenie robiąc z mózgu kolorową papkę.

Spotyka się w swoim otoczeniu dużo lękliwych, nieporadnych z pozoru zołz, bo kilkukrotnie nadziałam się na ich sztuczki, bo ona taka niezdarna, nic nie rozumie, ale czy może zająć chwilkę. I wtedy zaczyna się etap słodzenia, bo ty taka doświadczona, mądra fajna – któż nie lubi komplementów. I najważniejszy momenty, próba zrzucenia na kogoś swoich obowiązków, bo jakbyś miała może chwilkę to wykonałabyś za nią wszystkie obowiązki. WTF.

Nie znoszę również szalonych i wesołych wariatek, co mówią co im ślina na język przyniesie, oczywiści o kimś, nie ona nie jest dwulicowa złośliwą mendą, ona po prostu taka jest niedorozwiniętą ośmiornicą, wszędzie wtykając swoje macki. Uwielbia gdy ludzie się bez powodu gniewają. Ona po prostu już taka jest. Ale poczekajmy, aż ktoś naprawdę spróbuje ukręcić jej łeb.

I mój ulubiony gatunek kobiet, zwykła pospolita sucz, jak cię nie polubi na wejściu, czy to prywatnie czy też zawodowo, to masz przerąbana. Szybko ją rozpoznasz jest najważniejsza, taka typowa samica alfa. Ale niestety dla nich ja wychowałam się z facetami i bym naprawdę szybko przejęła przewodnictwo w jej stadzie, ale niestety trzeba użyć jej własnej broni, byśmy się zaprzyjaźniły. Najwięcej mam takich przyjaciółek.


A jak tam wasze przyjaciółki, czy też była to droga przez mękę i ciągła selekcja.


Ewa Kalina

Zapraszam:



Read more

sobota, 15 października 2016

czwartek, 13 października 2016

Co łączy wszystkich ludzi na świecie.

Co łączy wszystkich ludzi na świecie.
Oczywiście, że porażki życiowe, ile  razy trzeba dostać po głowie żeby stać się dorosłym odpowiedzialnym człowiekiem, tego nie wiem. Każdy musi przejść swoją drogę, aby coś osiągnąć, aby ułożyć swoje życie tak, aby być szczęśliwym, no niestety drogi na skróty nie ma.

Porażki życiowe na pewno łączą ludzi, choćby na terapiach AA, w końcu dzieli nas wszystko od charakteru, stosunku do świata, ludzi, środowiska w którym się wychowaliśmy, złośliwości losu, zawiści ludzi, czy choćby złamanych serc.

No niestety począwszy od księdza i zakonnicy, może dlatego wybrali taką, a nie inna drogę po prostytutkę, te dwa powołania są wbrew pozorom do siebie podobne, z obu działalności nie odprowadza się podatku. Przez murarza, prawnika, profesora, każdą z tych osób chociaż raz w życiu ktoś porzucił, ktoś złamał serce, wdeptał w ziemię.

Taka szkoła życia niestety budzi nas z letargu, gdy zostaliśmy wychowani na bajkach Disneya. I wtedy właśnie uświadamiamy sobie że książę zmienił się w ropucha, który stał się okrutny i bezwzględny.

Ale spokojnie tak jesteśmy skonstruowani, że bynajmniej większość z nas wyciągnie wnioski i w końcu będzie wstanie być jeszcze szczęśliwa.

Jak juz jesteśmy przy emocjach, tylko tak szczerze, ilu  wam zostało przyjaciół po latach młodości, to tez jest porażka,  tłumaczą się to tym, nie macie wspólnego tematu bo założyli rodziny i zamiast rozmawiać o przecenach, nowych kolekcjach to mówią tylko o zielonych kupkach i papkach dla ich cudownych pociech.  Albo państw nie było w stanie wykarmić swoich obywateli i twoi przyjaciele musieli zostać emigrantami, nie bójmy  się używć tego słowa.  A ty zostałeś sam jak palec na tym świecie.

Lub też przez zwykłe zaniedbanie przyjaźni, bo w końcu wiesz gdzie mieszkają, jak nie dziś, to jutro , za rok, nigdy, jak ją zaniedbasz to już nigdy jej nie Bedzie w stanie jej od reanimować . Pójdziesz na studia i spotkasz nowych teoretycznie przyszłych przyjaciół, po studiach powtórka z rozrywki, bo za daleko, bo nie ma czasu. A w pracy różnie bywa, ale nie licz na przyjaźnie. Więc dbajcie o swoje przyjaźnie.

Innym typ stanowią porażki edukacyjno – wychowawcze gdzie uczą nas masy zbędnych rzeczy, nie przygotowując na spotkanie z twardą, podła rzeczywistością.

W każdej pracy musisz dotrać w tyłek i to nieźle, przeważnie na początku, gdy idziesz na starz, gdzie robisz za popychadło, przynieś, wynieś, pozamiataj. A ty się dwoisz , troisz, choć oczywiście i tak nie jesteś doceniony. Przeważnie znęcają się na Toba panie na emeryturze, które dorabiają sobie na pól etaciku, takie mamy w Polsce prawo. I jadą po tobie, a wiesz czemu bo zazdroszczą ci młodości, polecam film Żar, a zrozumiesz o co mi chodzi.

Jak już przeżyjesz pierwszą pracę bez załamania nerwowego to  nie było wcale, aż tak źle.
Po prostu edukacja, szkolnictwo nie przygotowują nas na zderzenie z prawdziwą rzeczywistością, gdzie praca nie polega na siedzeniu i popijani 10 kawy, ale na orce, czytaniu ton materiałów na wdrożenie, opanowywaniu kilku programów na raz, nauczeniu się kto jaką kawę pije i ile słodzi.
No przepraszam rozczarowałam was, no to mi przykro, ale moim zdaniem, najgorsza prawda jest lepsza od iluzji w której jesteśmy wychowani.

Wiecie co nas łączy niedoszłe zwycięstwa, w które włożyliśmy miesiące, a niekiedy lata pracy, poświęcając każdą  wolna chwilę. I niech nikt nie da sobie wcisnąć do głowy przekonania, że sukces to czysty przypadek, że trzeba mieć talent, i bredniami w zasadzie nie wiadomo skąd mydlimy sobie oczy, bo nie ten kraj, bo nie mam bogatych rodziców, bo wczoraj wiał wiatr, a dziś nie,  bo nie rozumiemy tego, że tylko dzięki marzeniom możesz być naprawdę szczęsliwa/y i chociaż próbie ich realizacji.

Bo sukces to przekopywanie się przez sterty gówna, problemów, ludzkiej zawiści i, uprzedzeń. No niestety, Na sukces pracuje się latami, a jeśli coś nie pójdzie po twojej myśli to podnieś głowę, popatrz wstecz, spojrzyj co osiągnęłaś do tej pory i nie rezygnuj. Porażka ma być dla ciebie kopem w dupę .Chyba pomyślę nad zostanie m mówcą motywacyjnym.

Na pewno wiele jest sytuacji, zawirowań losu przez które, niestety trzeba przejść i się z nich ponieść, niektóre zdarzają sie wszystkim jak z klucza, bez wyjątku, jak złamane serce, zaniedbana przyjaźń czy też zwykła porażka.

Więc nie martw się przed nami tyle osób to przeżyło to i nam się uda dotrzeć do celu, o ile będziemy próbować, będąc przy tym oczywiście bogatszymi w doświadczenia.


Ewa Kalina    

Zapraszam:
Read more

wtorek, 11 października 2016

List do prawie męża

Kiedyś byłam samotna, oj bardzo samotna, aż postanowiłam napisać list do mojego przyszłego męża/ konkubenta.


List do prawie męża

Drogi prawie mężu,

Mam Ci tyle do powiedzenia, mamy wspólnie tyle do przeżycia, czas płynie, a ciebie jak nie ma tak nie ma. Obawiam się, że miałam szansę Cię spotkać, no niestety, pewnie stwierdziłam, że jesteś za fajny,  za przystojny, mądry dla mnie i pewni odpuściłam.

Dziś pewnie bym się na Ciebie pewnie rzuciła bez zastanowienia, może zabrakło jednego mrugnięcia, może i mniejszej zazdrości ze strony moich znajomych, którzy zbudowali mur względem świata zewnętrznego i ja jako samotna księżniczka na wierzy wciąż wierzyłam, w twoje rychłe przybycie, niestety tak się nie stało.

Ja wcale nie jestem wybredna, stwierdziłam to po tym co jem :) . Bądź jaki zechcesz, duży mały, gruby, chudy tylko bądź, a najlepiej mój.

Może i nie jestem samotna, ja po prostu mam debet uczuciowy, lub jak wolisz jestem singlem z wyboru, tylko ze wybór wcale nie należy do mnie.

Czekam na ciebie z utęsknieniem.

Pozdrawiam Cieplutko

Twoja prawie żona.

Miał być to żart, niestety prawda okazała się całkiem inna, pozdrawiam wszystkich czekających na mężów i zony, mam nadzieje, że też się wam uda, spotkać księżniczkę lub księcia.

Ewa Kalina  
Zapraszam:

Read more

poniedziałek, 10 października 2016

Rzewna ballada o piciu.

Rzewna ballada o piciu.
Pij, pij będziesz łatwiejsza, pij, pij nie będziesz mógł, tak zaczyna się rzewna ballado piciu. Bycie pijanym prowokuje w nas zachowania o które byśmy sami się nie podejrzewali, jesteśmy nakręceni niczym zoofil na spacerze po zoo, taka egzotyka.

Alkohol z jednej strony powoduje albo duże ilości agresji, które nierzadko kończą się dumnie prezentowanymi szwami na deklu, gdy wracasz do biura i przypominasz ofiarę przemocy domowej, tuż przed założeniem niebieskiej karty. I naprawdę nie każdy Ci uwarzy, że to szafka w kuchni, a nie skiny pod monopolowym. Lub wręcz przeciwnie chęć kopulacji i zostania szczęśliwą samotna matką, a te 500plus tak kusi.

Alkohol ponadto rozplątuje nie tylko co niektórym kończyny, ale również działa jak serum prawdy, i wtedy stajemy się nadzy pod ostrzałem pytań co trzeźwiejszej gawiedzi. Wszystko im powiesz, a  żeby było śmiesznej to wszystko jest prawdą.

Choć z drugiej strony stajemy się wszystkowiedzący, wypowiadając się na tematy o których nie mamy zielonego pojęcia, choć niektórzy mają tak na trzeźwo, wiec da się wybaczyć.

Jedno z moich ulubionych zachowań pod wpływem to znajdowanie sobie przyjaciół do kieliszka i spowiedzi, to nic że człowieka nie znasz i pewnie już go nigdy nie spotkasz. Choć w zasadzie każdy ma wybór czy chce zostać dawcą nerki, czy też gwiazdą pod szyldem ZAGINIONA. A rano jak to zwykle bywa, nawet nie pamiętasz jak wyglądał/a a jak miał na imię. No tak.
Imprezy różnie przebiegają w zależności od miejsca domówki czy bary.

Zacznijmy może od barów, bo tylko tam chodzę chyba, że przeprowadzam eksperyment socjologiczny:  http://ewakalina.blogspot.com/2016/09/krucjata-po-klubach.html Począwszy od przeklętego karaoke na którym błaźnie się z dokładnością każdego przybycia, taka jest tradycja. A teraz uwaga ja śpiewająca King of Leon, najpierw spokojne pomruki, potem skowyt kojota, a na końcu wydaje mi się że śpiewam macicą. I to wszystko w przeciągu, 3 minut i 45 sekund, nieprawdopodobne, a jednak.

Ale wróćmy do alkoholu, oczywiście nie przejmujesz się pieniędzmi, uwielbiasz wszystkich „kolejka dla wszystkich” siedzących przy twoim stoliku, nie to nie jest durny amerykański film.
Dobrze czas do domu, choć wbrew pozorom to nie takie proste, wychodzimy po śpiewie i ewentualnej demonstracji księżycowego chodu na stoliku.

Spokojnie podczas podróży powrotnej dzieją się również niesamowite rzecz. Kilku przyjaciół zniknie w niewyjaśnionych okolicznościach, archiwum X zostaje w XX wieku. I idziemy dalej z niedobitkami której tej nocy się nie poszczęściło lub są w stałych związkach i z owymi nabytkami nie wiadomo skąd.

Pierwszy atak następuje na znak drogowych, ja nie wiem co facetów pociąga w święcących na żółto, czerwono, niebiesko tablicach, że musza się na niej bujać, domalowywać mikroskopijne penisiki, ale skoro ma się taki, a nie inny wzór no cóż. Ok. druga fala, pogoń za Bogu winnymi gołębiami, nie wiem czy mężczyzna pod wpływem, odblokowuje się zapadka z prehistorii, namierzyć, złapać, zjść, ale na szczęście po około 15 minutach się męczą, a dorzucę do tego pięciokrotne szczanie w krzakach.

Nie wiem czy wspomniałam, ale nie kierujemy się oczywiście w stronę domu, bo po drodze nie ma rzecz jasna budek z kebsem za 6,50 zł, sos jestem kozak arabski.
I wtedy wreszcie można spokojnie kierować się w stronę domu.

Ewa Kalina
Zapraszam:

Read more

niedziela, 9 października 2016

Nie jesteś wybrakowana.

Nie jesteś wybrakowana.
Wbrew pozorom nie wszystkim udaje się znaleźć partnera we wczesnej młodości, choć na początku nie zdajemy sobie z tego sprawy, to już w pewnym wieku, różnie to bywa, zaczyna nam to powolutku przeszkadzać, może nie do końca tak nam, jak naszym rodzinom czy przyjaciołom.

Przyczyny braku mężczyzny swoich marzeń u boku może być wiele.

Jesteś rodzajem introwertyczki, zamkniętej w sobie osoby, która wychodzi gdy musi, jesteś nieśmiała i nie masz specjalnie ochoty nawiązywać znajomości. Przeważnie każdy twój dzień wygląda tak samo, praca, zakupy w osiedlówce, książka, ukochany serial albo cztery, trzeba jeszcze nakarmić kota i iść spać. I to wszystko niestety w samotności bądź w towarzystwie jednej przyjaciółki. 

Podejrzewam, że masz hobby, łazisz nocami po cmentarzu, bądź malujesz obrazy w piwnicy. 
Niestety na twoja przypadłość są dwie rady, idź na terapię dla nieśmiałych introwertyków i przewalcz swój strach przed okrutnymi, złośliwymi homo sapiensami, lub zaryzykuj z portalami randkowymi.
No chyba, że masz zamiar zostać starą panną której rodzina , rodzeństwo podrzuca dzieci pod opinię, lub dziwną ciotką i masa kotów. Wybór jak zwykle należy do ciebie.

Inny przypadek dotyczy kobiet które dostały takiego kopa od mężczyzny, że teraz nie chcą mieć z tymi ogrami nic wspólnego. Po prosty boja się zaufać  i znów skończyć samemu jak zbity pies. A co najlepsze twoi najbliżsi zamiast Cię wesprzeć w tych trudnych momentach, mówią że to nie był facet dla ciebie i tak to musiało się skończyć – też mi pocieszenie.

Moja rada widocznie jeszcze nie odchorowałaś, jednym zajmuje to trzy miesiące, innym trzy lata, nie spiesz się, powoli na pewno wszystko się ułoży i na wszystko przyjdzie czas. A blizny na sercu, duszy przypominają nie tylko o bólu i stracie, ale i o szczęściu, pamiętaj.

Czasem przyczyna naszej niechęci do związku leży głęboko w nas, czyli pamiętasz przemoc domową, widzisz nieszczęście swojej siostry, przyjaciółki, i po prostu nie mas odwagi zaryzykować.
I znów to ty musisz podjąć decyzję, a uważając że każdy facet jest zły, żyjesz w  cieniu swego życia.
Mój ulubiony przykład uważasz że jesteś za brzydka, przemoc w szkole daje się we znaki nawet po latach, co ? Wyolbrzymianie swoich cech fizycznych czyli kompleksy, które ktoś Ci wkręcił,  spowodowały że nie masz ani jednego lustra w domu. Na szczęście jak mówi przysłowie ”każda potwora znajdzie amatora”, więc spokojnie, przestań przeżywać na temat swoich odstających uszu, zapuść dłuższe włosy, piegów, bo wbrew twoim przekonaniom ktoś może uznać je za seksowne. Więc pozbądź się demonów przeszłości i ruszaj na przygodę ż życiem.
]
 „Ty jesteś macho niech kobiety Ci wybaczą”, czyli gonisz za nieistniejących ideałem, bo gdy byłaś młoda zakochiwałaś się w ideałach z filmów Disneya, a dziś w mężczyznach którzy są nieosiągalni, a pasują do twojego kanonu urody, bądź są  żonaci.

Pamiętaj że oni są idealni, ale tylko w twojej głowie, może czas zejść na ziemie.

Może być i tak że jesteś osobą aseksualną, która nie czuje pociągu do którejkolwiek z płci, nie mylić  nieśmiałością. Takie osoby świetnie sobie radzą w życiu, znajdując sobie inne źródło satysfakcji. Koncentrując się na pracy, karierze, pomocy potrzebującym.

Pamiętaj to, że nie masz faceta nie znaczy e jesteś wybrakowana, po prostu nie miałaś okazji, przegapiłaś okazję, szukasz ideału, lub po prostu nie potrzebujesz mężczyzny.

Wiem niestety do aż za dobrze, świat potrafi być okrutny i działa schematami. Ale pamiętaj nie warto wiązać się z byle kim tak dla spokoju, bo to ty masz być szczęśliwa, a nie zbawiać cały świat. Pamiętaj.

Ewa Kalina

Zapraszam:
Read more

Foch. Najlepsze narzędzie manipulacyjne.

Foch. Najlepsze narzędzie manipulacyjne.
Foch jest najlepszym narzędziem manipulacyjnym, który był w stanie wymyśleć kobiecy umysł. Dzięki fochowi mamy wpływ na facetów i ich błędne naszym zdaniem postępowanie, czy też decyzje. Dzięki właśnie fochowi możemy narzucić im własne zdanie, a korzystamy za niego, aż żal mi czasami facetów.

Foch ma różne formy i postacie, bierze się dosłownie z powietrza w kobiecych mózgach, taka pozostałość po okresie dzieciństwa, gdy każda z nas marzyła o byciu księżniczką i oczywiście o księciu który spełnia każdą zachciankę. A tak na marginesie to podobno mężczyźni rozwijają się do czwartego roku życia , a potem tylko rosną – widocznie obie płcie tak mają.

Moim zdaniem foch to armia która zawzięcie broni naszej przestrzeni, bo skoro nie jesteśmy w stanie pokonać mężczyzn siłą fizyczną, choć są wyjątki, to musimy robić to sprytem i intelektem.

I właśnie ta armia rejestruje wszystkie zachowania naszego faceta, dokładnie wyłapując te które zagradzają naszej niezależności. Niektóre kobiety mają tak rozbudowaną armię fochów, że aż strach podchodzić, ale z drugiej strony jesteśmy takie wątłe, delikatne, że musimy się bronić w tym o0krutnym świecie.

Foch mają różne podłoże, od bezsensownych fochów, zaczepek po soczyste fochy wymuszające kwiaty, kolacje, biżuterie. Bo armia fochowa kocha być dopieszczana i karmiona materialnymi przedmiotami czyli foch często wykorzystuje swoje jestestwo w naszej świadomości do sprowokowania facecie oczekiwanego zachowania.
Manipulacja doszlifowana na wszystkich lewelach, bo foch to prosty niezawodny, uzasadniony sposób na pozyskanie czegoś, paleta potrzeb, pragnień jest wręcz bez ograniczeń, czego dusza zapragnie.

A do tego znakomity sposób na wprowadzenie kochanego w poczucie winy.
Mówiłam, że genialna przewrotna logika, bo chyba tak trzeba interpretować focha.
Foch jako wymuszacz, który wywołuje reakcję zwrotną w postacie jego karty kredytowej. Chcesz torebkę, pierścionek, kapelusz, to najlepszy sprawdzony sposób by to otrzymać. Tylko wymyśl sobie dobry powód focha, ale w sumie nie trzeba, a cel zostanie osiągnięty. Manipulacja w czystej postaci.
Fochy różnią się według mnie swoją sensownością, jedne mają sens inne pewnie też, ale ciut mniejszy.

Zacznijmy może od tych może bardziej sensownych.

Jedną z ich formą jest foch esemesowy, i tu widzę 100% sensowność, jako zastosowanie takiej formy kary. Faceci nie wiedząc dla czego nie mają w swym zwyczaju odpisywania na esemesy, a potem wielce zaskoczony się kobieta fochuje. To wcale nie jest dziwne, że czekamy na odpowiedz, a te idiotyczne tłumaczenie, byłem na spotkaniu, nie słyszałem dzwonka, i inne tego typu bezeceństwa, znamy na pamięć

Choć my kobiety doskonale wiemy dlaczego nie odpisał naprawdę, jakby to ująć, to co napisałaś nie było dla niego, aż tak ważne, żeby jaśnie pan poświecił 30 sekund na odpisanie, bo w końcu to tylko z Tobą spędza tylko 2/3 życia. Foch murowany.

Faceci czasem sami są winni występowania focha, nikt nie lubi jak ktoś na niego fuka, a my wasze partnerki nie jesteśmy jakimiś adresatami ciągłych pretensji, na które można bez powody warczeć. Rada dla pań im szybciej będziesz reagować na jego odzywki i warczenie tym szybciej go tego od nauczysz.

Foch który wywołuje w naszych umysłach konwulsje to media społecznościowe. Skupię się może na facebooku. O tym że nie odznaczył statusu w związku to jeszcze pół biedy, popostu albo się ciebie wstydzi, albo wstydzi się swojego gustu. Ale te lajki pod jego zdjęciami od tych samych dziewczyn/dziewczyny, i te niewybredne komentarze. Foch, foch murowany plus gruntowny wywiad środowiskowy o tej/tych dziewczynach.

Bo my kobiety z reguły jesteśmy strasznymi zazdrośnicami, nie lubimy jak ktoś wchodzi na nasz teren.

A taki  na marginesie facetów powinno się trzymać w kryształowych kulach, obiektywnie w złotych klatkach, a dodatkowo tatuować im na czołach akty własności czy też akt tymczasowej dzierżawy. Koniec kropka.

Foch „nie wiem”, o mój ulubiony, a jakże popularny, kobiety maja tendencję do braku zdecydowania, bo po prostu chcemy wszystko i chcemy być wszędzie, ale niestety się nie da. Taki foch nie ma co prawda trochę sensu, choć my kobiety i nasza logika jest nieodgadnione. I to właśnie daje nam ciągłą możliwość zmiany decyzji. Albo po prostu od mężczyzn oczekujemy, elastyczności, szybkiego dostosowania się do naszych potrzeb i oczekiwań, albo raczej przejaw wrodzonego genu księżniczki której potrzebny jest paź – służący.

Na zakończenie, Foch istniał, istnieje, i istnieć będzie, jest to genialna metoda na ujarzmienie mężczyzny.

Foch i jego armia sprawdzają się w każdej sytuacji i o każdej porze dnia i nocy.


Ewa Kalina.

Zapraszam:
 

Read more

czwartek, 6 października 2016

Rady jak poradzić sobie na randce. Prosto z poradnika uwodzenia.

Rady jak poradzić sobie na randce. Prosto z poradnika uwodzenia.

Ostatnimi czasy wpadł mi w rękę poradnik uwodzenia dla mężczyzn, cztery z nich zasługują na wyjątkową uwagę.

Po pierwsze.

 Rozmawiając z kobietą zawsze patrz jej głęboko w oczy, a niby gdzie ma patrzeć. Tłuc gałkami ocznymi po blacie stołu, czy przyglądać się swojemu przyrodzeniu w pozycji siedzącej.
No proszę was jesteście dorosłymi ludźmi, a przynajmniej za takich się uważacie, mam nadzieje że, zdajecie sobie z tego sprawę. Choć szczerze wam powiem raz miałam wrażenie, że chłopak z którym rozmawiam nie ma pojęcia, do tej pory jak wyglądam.

Po drugie.

Rozmowa z kobietą to nie wywiad bo pomyśli, że traktujesz ją jak kandydatkę na żonę. Uwaga. No proszę Was, nie oszukujmy się , my kobiety zawsze was tak traktujemy i oczyma wyobraźni widzimy wspólny dom i śliczne różowe bobaski. Ale mówimy o nich jak są już w drodze, no niestety czasem trzeba wam pomóc dobre wybrać. I wybaczcie, ale skoro już spełniliście nasze srogie wymagania to trzeba wiedzieć co dalej i jaki kolor bukietu ślubnego, będzie pasował do karety wiązowej was do ślubu.

Po trzecie,

Będąc z kobietą na randce zawsze dawnej z siebie 100%, a ile za przeproszeniem ma dać, 75% przeszkadzając sobie tylko piciem, a może 50% pijąc i obczajając inne laski bo przecież nadal jest wolny i to idiotyczne sformowanie, gdy zagapić się na biuście jakiejś dziewczyny, tłumacząc, że mężczyźni tak mają bo są wzrokowcami. A zawjechy łapią bo tak ich matka natura stworzyła.

Po czwarte.

Nigdy nie zastanawiaj się nad efektem końcowym randka yyy jasne. Każdy się zastanawia to jeden z najbardziej stresujących momentów w całej pierwszej randce. I przez głowę leci cała seria, czy mu się spodobałam czy zauważył jak ten brunet na końcu baru ci się przyglądał, czy masz świerzy oddech i jeszcze setki myśli przewijają się przez głowę

I uwaga kontumacja, po prostu nie myśl o tym czy uda ci się zdobyć jej numer czy randka zakończy się seksem. W sumie jak bym miała zostać za siedem miesięcy to bym się może przemogła.

Ewa Kalina

Zapraszam:


Read more

środa, 5 października 2016

Jak dobrze udawać orgazm.

Jak dobrze udawać orgazm.
Sposobów technik i pomysłów na udawanie, jest tak wiele jak i scenariuszy na szczęśliwy finał. Krucjata w poszukiwaniu Grala XXI w. rozpoczęta.

Bo jeśli chodzi o relacje damsko – męskie to jesteśmy zalewani niczym w niemieckim porno sposobami, technikami na udawanie. Tu proszę, latająca słonica w rui, całe sedno tej pozycji kulminuje się na ramionach i „trąbie” partnera podczas niefortunnego upadku z poręczy łóżka. Mniej więcej tak brzmią te porady, jedne są chyba testowane na zwierzętach, a drugie na roślinach, proszę ustawić się w pozycji latorośli oplątującej kwiat lotosu.

Poradniki zaśmiecają nam głowę bzdurami, jest tylko jedna księga, która przez wieki towarzyszyła nam w Alkowie i jest to Kamasutra, koniec kropka. Lecz jeśli ktoś chce opierać się, fantazji impotenta, który gołej baby na oczy nie widział i kobitki z libidem zdechłej fretki. To proszę bardzo.
No niestety trzeba się pogodzić z faktem że tylko w filmach z Tereską kobiety dochodziły za każdym razem, a facet jest gotowy po 10 minutach na kolejny maraton.

I nie jestem pewna czy media promujące orgazm na zawołanie nie robią nam większej krzywdy, podczas testowania tych głupot, w poszukiwaniu zapewne orgazmu świni który traw i 15 minut oraz pół litra spermy rzecz jasna.

Instrukcja Orgazmatyczna.

Różna tonacja wydobywanych dźwięków z pewnością jeszcze nikomu nie zaszkodziła, a wręcz przeciwnie, hipotetycznie zwiększasz szanse osiągnięcia ekstazy. Niczym w horrorze typu C, ciszej spokojniej, potem szybciej głośniej, mamrocąc coś pod nosem, jak przyduszana ofiara przemocy domowej. I wtedy przycierasz pozycję ważki z zwichniętym skrzydłem, czy jak wolisz modliszki pożerającej swojego partnera po kolejnej nieudanej próbie
.
Można dorzucić do tego standardowe okrzyki TAAAK… OHHH.. I ja bym może nie ryzykowała z imieniem, bo zawsze można je pomylić.

I bez wyrzutów sumienia wytestuj pozycje, polującego orła w czasie wielkiej suszy -  wbij szpony w ciało nieszczęśnika, a może głodna hiena w czasie rui – szarp zębami szyję Lubego i co tam sobie życzysz, paleta tortur niczym w średniowieczu.

No i zasłużony finał, musisz poudawać troszkę rzecz jasna, po tym jak wygięłaś się w łuk niczym struna, zawyła jak głodny kojot AŁŁuuu. (Poćwicz kilka dni wcześniej w łazience) drgania przedramion i Finał „TRUP ORGAZMATYCZNY” – przestajesz na chwile oddychać, nie poruszasz się patrząc z niedomkniętymi oczyma w sufit. No i taram oto scenariusz na szczęśliwy finał.


Ewa Kalina


Zapraszam.



Read more

wtorek, 4 października 2016

Być singlem to jest twój czas.



Przestań być osobą bezustannie cierpiącą na samotnością jeszcze pewnie zatęsknisz za 
samotnością. Masz po prostu chwilowy debet uczuciowy, ale po są lawstorowe chwilówki.

Gdy już opyłgniesz po kolejnej miłości życia to na pewno nie zamykaj się w domu, choć do klubów , ale kochana nie w roli mięsa do wykorzystywania, lecz na polowania lub może raczej na początku jak już wydostaniesz siew z domowych katakumb na wycieczki rekreacyjno-rozpoznawcze.

Jeleni możesz sobie darować czyli tych wszystkich młodzieniaszków zachłyśniętych nową rzeczywistością, po pierwszych udanych próbach ejakulacji w kobiecie.

Tak jak i rogaczy, bo oni są tutaj z zemsty na rodzaju żeńskim, podziękuj od razu i nie baw się w łóżkowe zastępstwo bo ani sex udany, ani  szansa na związek.

Pięknych czterdziestoletnich również sobie odpuść, fura, skóra i przesadzona fryzura. Jak będziesz miała farta to zechce mieć z Tobą drugi miot potomków, a jak nie to zostaniesz opiekunką dla jego dzieci.

Dobrze gdy już odsiałaś egzemplarze którymi szkoda sobie głowę zawracaj, a pamiętaj twój zegar wciąż tyka, skup się raczej na miłych sympatycznych chłopakach, w porządnie wyposażonych koszulach. I spokojnie brudnych gaci i pieluch z miłości zdążysz się jeszcze naprać.

Ale w zasadzie, dlaczego super być singlem, nie mylić z chroniczną samotnością. Możesz być sobą nie musisz udawać i zaciskać zębów, i ignorować niewybredne żarty na swój temat.
Jakoś o tym aspekcie miłości nikt za specjalnie nie chce się wypowiadać.

Nie musisz robić, słuchać, podporządkowywać. A teraz tylko nie udawaj że tak nie było i nie będzie.
I chyba najważniejsza kwestia niezależność emocjonalna, gdy już nie wiesz po nocach, po ostatniej miłości życia. Jest czas na normalność bez irracjonalnej tęsknoty i wyrwania serca, skręcania flaków, choć lekarz twierdzi, że fizycznie jesteś okazem zdrowia.


Gdy nikt nerwowo nie reaguje na PSM, kaca, jesteś spokojna to ciesz się. Bo może tuż za rogiem spotka Cię miłość która, i tak przyjdzie, nawet jakbyś wyprowadziła się na Alaskę, może by było po prostu szybciej.

Miłość i tak przyjdzie i znów będziesz się cieszyć, unosić nad ziemią, by potem być w nią wdeptywaną.


Read more

poniedziałek, 3 października 2016

Czas na domówkę.

Czas na domówkę.

Zanim przyjdą goście wypije z pół butelki wina, bo w piekarniku dopiekają się mufinki, a koreczki zrobione, ach cóż za sielanka,  jestem taka szczęśliwa, jak przed Gwiazdką, że się w końcu spotkamy…

Ok., są przychodzą siadamy, pijemy, wspominamy. Pijemy. Nadchodzi etap alkoholowych wspomnień, puszczamy w kółko tej samej piosenki, która modna była dekadę temu, podkreślmy. Niektórzy zaczynają demonstrować umiejętności z dzieciństwa, choć  uważam, że to nie do końca przemyślana kwestia. Zastanów się czy oby nie jestem za stary/a aby zrobić salto w tył. Okej za chwilkę się o tym przekonasz, i   historia znów się powtarza, pijany się nie potłucze, jest niczym gumowa lala, zdziwiony że tak walną głową, a i głowa cała i kredens.

A, co się dzieje w trakcie domówki, oczywiście roztrząsamy życie erotyczne swoich koleżanek, nieobecnych, rzecz jasna, choć jak zauważyłam ciekawszym tematem rozmów okazują się dające niż wkładający, ale oczywiście żadne z nas nie zazdrości, żelazne dziewice w modzie.

Gdy w końcu opyłgną tematy, kił, rozwodów, romansów, długości przyrodzenia, to czas na złożenie przysięgi, że zostaje to tylko w naszym gronie, yyyy jasne. A jutro będę czytać te esemesy od swojego faceta „bądź cicho”, „daj spokój”, ale to jutro.

Czas na atak i demolkę w kuchni, z cyklu czym chata bogata, i naprawdę nie wiem kto to posprząta. Przystępujemy więc do robienia misternych kanapek z trzydziestoma przyprawami o dziwnie brzmiących nazwach.

Ja z reguły nie atakuje kuchenki, patelni, noży, bo mam takie dziwne przeczucie, że skończyłam bym z raną kutą, szarpaną, na ostrym dyżurze, wpatrzona w jaskrawe światło lampy, przy tym zastanawiając się czy blizna która mi zostanie będzie wyglądała jak dopływ Wisły.
Gdy już wszyscy się najedzą, a w powietrzu unoszą się egzotyczne zapachy przypraw, czas na wyprawę po alkohol, bo podobno komuś, kiedyś zostało.

Oczywiście nie wszyscy wrócą z wyprawy, bo spotkają po drodze innych przyjaciół, zadzwoni wściekła druga połówka. Dzięki swoim znajomych mogę dostać od przemiłych panów w mundurach 200zł mandatu za zakłócanie ciszy nocnej, tak 22 to już noc.

Ciąg dalszy z reguły przewiduje przycumowanie na piwko, bo nagle już się późno zrobiło.
Po powrocie są dwie opcje, spanie w całym opakowaniu w pełnym makijażu, i przy okazji jutro wyglądać jak królik po zderzeniu z błotnikiem.

Albo inny scenariusz przewiduje opcje nękania  byłego, i zamawianie tych mega butów, w końcu zostało mi te pół butelki wina, tak na odwagę. A jutro będę się martwić skąd wziąć pieniądze.
Jest jeszcze jedna zasada, napisz na kartkach samoprzylepnych w łazience „nie rzygać do wanny” lub „nie rzygać do umywalki” – bo jutro to ty zostaniesz z tym problemem.

Ewa Kalina 


Zapraszam:





Read more

niedziela, 2 października 2016

Dziecko ulicy


Dziecko ulicy

Musisz mieszkać w trzypiętrowym szarym blokowisku, z wielkiej płyty, na które gwarancja właśnie mija, i oczywiście trzypokoleniowa. Musisz się tam urodzić by od małego wczuć się w ten osiedlowy klimat betonu, trzepaka, srających kotów do piaskownicy, i oczywiście ławki na której wyryta jest miłości twoich poprzedników, czyli inicjały plus WPM lub serce przebite strzałą.

Oczywiście słuchacz tylko i wyłącznie rapu, no oczyliście Ci muzycy się nie sprzedają, choć koszulki z ich logo chodzą po parę stów, a niech chłopaki mają należy im się też mieli ciężko, się dowiedziałam.

Stare dobre JP wypisywane na murach, nie mylić JPII, przyklejane do szyb samochodowych i gdzie nie tylko, ułańska fantazja niech Was nie opuszcza bracia. Nie można również zapomnieć o zasłużonym HWDP.

No i ten lans na mieście, z której dzielni jesteś i jaka ta twoja jest mocna, a jaka zgrana ekipa, bo wy to z chłopakami to jak bracia, na zawsze i broń Bóg na psach jeden drugiego sprzedać.
Przejdźmy może konkretnie do persony, jesteś bezrobotnym w dresach za kilka stów, siedzącym na poręczy ławki nabijających że lamusów .

Może, ale to tylko dla prawdziwych dzieci ulicy, wytatuować sobie JP na całych plecach, czy też mantry życiowe na przedramieniu ”tylko BÓG mnie osądzi” „Pamiętaj słowa matki „ i moja perełeczka „Lepiej żyć krótko ale intensywnie”.

Tylko mam jedną malutka prośbę, sprawdź wcześniej czy tatuażysta z osiedla nie jest wtórnym analfabetą, i na dzielni będziesz nieruszany. To twoje oddanie dla betonu i szarych blokowisk.
A co do tej zasłużonej ławki co prawda sprawdza się ale nie na okres zimowy, więc na okres jesienno zimowy, spędzasz twój czas na mecie, piwnica.

Życie osiedlowego to już inna bajka, połowa po wyrokach, część w więzieniu, a część bardzo się stara żeby tam trafić.

I zawsze wiosną , latem, jesienią czy też zima nieodłącznie, śpisz, chodzisz, myjesz się zawsze w dresie.

Zawsze.

A teras tak serio trochę pojechałam po sterotypie dziecka na ulicy, ale na ich własne życienie, bo ja uwielbiam  tą duża barwna grupa że nie mogłam odmówić.


Ewa Kalina

Zapraszam:


Read more